SOUND OF NATURE with URBAN NOICES BACKGROUND - RAW AUDIOVIDEO STUFF

🦢 🦆 SOUND OF NATURE and URBAN NOICE (RAW! audiovideo)
playlist link: https://youtube.com/playlist?list=PLGiuUiUGjfw1fhOas30e0KiVuHmVZyV4o&si=M9G2U9HnamZt8ipg

Po Zakrzówku wzdłuż i wszerz będzie pływał bez – „Dziki Bez”, poemat muzyczny z librettem performatywnym

"𝐏𝐎 𝐙𝐀𝐊𝐑𝐙Ó𝐖𝐊𝐔 𝐖𝐙𝐃Ł𝐔Ż 𝐈 𝐖𝐒𝐙𝐄𝐑𝐙 𝐁Ę𝐃𝐙𝐈𝐄 𝐏Ł𝐘𝐖𝐀Ł 𝐁𝐄𝐙"
≋🌸"𝐃𝐙𝐈𝐊𝐈 𝐁𝐄𝐙"🌸≋


#Po_Zakrzówku 🙃🐸😅 𝟙𝟛-𝟘𝟟-𝟚𝟜



 — poemat muzyczny z librettem performatywnym
„ o pływaniu, zakochaniu  i mandacie za półtora metra niespełnionych marzeń”

"tragikomedia o miłości bez happy endu zakończonej pływaniem bez bojki na Zakrzówku, przedstawionym w futurystycznej scenerii postludzkiego mitu."

To tekst, który niczym z jajka wykluł się samoistnie z głowy mej  13-go(!) - wykreowany spontanicznie zachętą pięknych okoliczności słonecznego dnia letniego spędzonego nad wodą. Jego wersja obecna stanowi tę bardziej rozbudowaną formę przedstawienia teatralnego - z postaciami scenicznymi, chórami, piosnkowymi refrenami dośpiewywanymi razem z publiką, robotami AI, a nawet mikrodronem-osą.

╔══════════════════════════════


✒️ Od Autora
"Słowo wstępne":

   Kochani, Drodzy, ... Czytelnicy🙂.
Na dołączonym powyżej obrazku widzicie mapę bez bojki pływania mego wspaniałego, z zaznaczonym pobieżnie kreską przerywaną w Paincie (myszką) przejściem boso, podczas którego wygwizdałem sobie tę oto piosnkę pt.:

≋ꗥ🌸 "PO ZAKRZÓWKU WZDŁUŻ I WSZERZ BĘDZIE PŁYWAŁ BEZ" 🌸ꗥ≋
...komponując ją ad hoc polikonceptualnie — w obsadzie na co najmniej dwa estradowe chóry, scenicznie, dialogujące ze sobą w stylu plenerowo-amfiteatralnym - takim bardziej delfickim nieco i na koturnach - biało-zwiewnym, z anielsko peruk "włosy złotymi".

Oto jej szkic poniżej niedokończony, ajuści już i w didaskalia doposażon(y): 

══════════════════════════════╝


≋≋≋≋≋   Istotne zastrzeżenie(!):
Zaiste, z palca wyssana serdecznego, przedstawiona tu fabuła jest czystą fikcją literacką – „π-nokią” stworzoną na potrzeby teatralne dla uzyskania zamierzonego efektu tragikomicznego, dlatego wszelkie próby identyfikacji wytworów mej artystycznej kreacji w celu dopasowania stworzonych przeze mnie postaci do istniejących osób i/lub próby uczynienia z tych wymysłów, w obliczu zaistniałych okoliczności, projekcji będącej odbiciem mających miejsce autentycznych realnych wydarzeń były, są i będą z grubsza rzecz biorąc bezpodstawne...

 ..., gdyż ewentualnie możliwe podobieństwa do osób prawdziwych, jak i zaistniałych sytuacji, tudzież potencjalnie możliwych do zaistnienia zdarzeń w perspektywie nadchodzącej przyszłości bliższej lub dalszej mogą być wyłącznie uznane za przypadkowy zbieg okoliczności*.

*- z uwzględnieniem przyszłości interpretowanej jako: (nie)logiczny ciąg (nie)przypadkowych zbiegów okoliczności doświadczanych w odczuciu (nie)ogólnopojętej (nie)przypadkowości ... albo wręcz na odwrót - zważywszy, że mamy tu do czynienia chyba z nigdzie nieopisanym jeszcze i niewysławialnym słowami
„π-PRZYPADKIEM” - ujętym w abstrakcyjnym wymiarze bardziej filozoficznie dorozumianych zagadnień teoretyczno-praktycznie spekulatywnych tylko niż dookreślonych, zatem niepotwierdzonych naukowo.   ≋≋≋≋≋   

© created by Arc_ with own „ARTπ-code”
/* Obsada i role:
NARRATOR — (głos)
PERSONA PRINCIPALIS — "On" artpseudonim "Dziki Bez" alias "Pan Kukułka" alias "Bonobo"
FEMINA — "M" wyimaginowana
VERA MULER - "Pani Kukułka" jako ta prawdziwa kobieta
CHORUS RANARUM - "Chór Żab" - ch. mieszany, z solistą z chóru "Panem Żabsonem", a wraz z nim albo w zastępstwie lub na zmianę np. ten nowy młody "Pan Janek - ten bez skrzeku i kijanek"
PRIMUS CHORUS — głosy zbiorowe I
CHORUS SECUNDUS — gł. zbiorowe II (jako kontrapunkty i echa dialogujące)
MAGISTRI SECUNDI CONSILII  - "Famous Guards Duo"
"SUMO" CHORUS EXPERIMENTALIS 66 - "Amatorski Eksperymentalny Chór 66-ciu Zapaśników Sumo"
CHORUS "TUTTI FRUTTI"
CHORUS MULERUM ET PUEORUM - "Chór Kobiet i Dzieci"
PARACHORUS "FRUCTUS ET LEGUMINA"
ORCHESTRA
SALTATORES BALETTICI - tancerze
... */
Arc369_Info_icon_with_888
/* Gwoli uzupełnienia wprowadzenia dodam jeszcze, że tekst piosenki z podziałem na role sceniczne zapisałem pogrubioną złoconą czcionką, natomiast te wyjustowane (pochylone) fragmenty tekstu ująłem pomiędzy znacznikami ukośnika oraz gwiazdki, po to by oddzielić od tejże piosenki dopisane przeze mnie w późniejszym czasie didaskalia zawierające w sobie libretto dzieła mego autorskiego teatralno-operowego performu. */

1 / 6

/*  Dodatkowo chcąc przybliżyć Wam docelową scenografię teatralną tego spektaklu naszkicowałem ją obrazami (slideshow) wygenerowanymi za pomocą promptów AI - próbując na początek przedstawić w wersji fotorealistycznych przykładów tę mą bajko-futurystyczną "($r)aEKOlogiczną-Wizję" całkowicie wyschniętego zbiornika wodnego na terenie dawnego kamieniołomu - Zalewu Zakrzówka, osuszonego w wyniku dookólnego permanentnego zabetonowania - ingerencji skutkującej kolapsem - zapadnięciem się pod wpływem ciężaru okolicznych wieżowych blokowisk tych podziemnych szczelin skalnych, które zasilały go w stały dopływ czystej wody jak i nawadniały porastającą go wokół dziką roślinność.
Na dnie wyrobiska pozostał już tylko metalowy ogromny zbiornik w kształcie stołowej łyżki, zakończonej mocowaniem do ramienia maszyny służącej do wydobywania szlamu z zamulonego dna. Obecnie po brzegi wypełniony jest on tym płynnym czymś, co raczej z wodą mało ma już wspólnego - "Zmętniałym Zielonym Wsadem", ... i chociaż jeszcze nie tak dawno było tu jakże piękne czyste kąpielisko, to chciałoby się niejako rzec teraz z sarkazmem na przekór: "No ładnie!" - "Cóż to za klimatyczne miejsce?!" , nieczynne już niestety(- tzn. w tej "Nowej Erze Wspaniałej Przyszłości" ), "... i cóż to za okolica, jakże bardzo odmieniona! Ta historia domaga się wyjaśnienia! Co takiego tu się wydarzyło?"  */
[["Aurora" - INTRODUCTIO MUSICA INSTRUMENTALIS 🎻 - cum "THEATRO UMBRARUM" a saltatoribus balleticis peracto 💃🕺 ]]

 
≋🎶🎵🎶🎵🎶≋
  ≋🎵🎶🎵🎶🎵🎶≋
    ≋🎶🎵🎶🎵🎶🎵🎶≋
/* Instrumentalne intro pt. "Przedświt" w połączeniu z "Teatrem Cieni" w wykonaniu tancerzy baletowych będące wstępem do aktu pierwszego przedstawi spowite senną mgłą tajemnic bagna i trzęsawiska przepełnione dźwiękami owadów i płazów zamieszkujących te podmokło-błotne tereny dawnego niegdyś akwenu na Zakrzówku otoczonego wielopiętrową wielkomiejską betonową dżunglą. Dźwiękową warstwę wypełnią tu orkiestrowe efekty sonorystyczne upodobnione brzmieniem do odgłosów natury tegoż wysychającego mokradła oraz przedstawiają hałas urbanizacji miejskiej, bo przecież ten nasz futurystyczny "Nowy Zakrzówek" zlokalizowany jest niedaleko od samego centrum stechnicyzowanej krakowskiej metropolii. Ubogacone elektronicznymi efektami dźwięki zatem imitować będą nadlatujących zewsząd z oddali przybyszów w stronę tegoż zwizualizowanego na scenie teatru światłocienia - w postaci chmar zbłąkanych nocnych ciem, dzikich rojów krwiopijczych komarów, moskitów ssących, jak i gryzących w skórny mieszek i inne członki meszek. Muzycznie zatem ukazując wszystko to co tak namolnie w blotnistej naturze terenów takich nieprzyjemnym jest, zaś towarzyszący temu transowo-rytmiczny akompaniament zmultiplikowanej elektronicznie sekcji instrumentów smyczkowych przekonująco imitować będzie flirtujące cykanie cykad i dyskusyjno-komentujące skrzypienie świerszczy. W ich słyszalnym zestawieniu z metronomiczną precyzją mechanicznego zegara nieubłagalnie równo odmierzającego sekundowo czas do planowanego "przebudzenia" naszego głównego bohatera, usłyszymy odgłosy przesuwających się wskazówek i ruchomych wewnętrznych trybikowych mechanizmów tegoż zegara. Na scenie zobaczymy zatem również domek w którym ten czasomierz się znajduje - ukazując go we wnętrzu pokoju Artysty,  którego "artystyczne wnętrze" odbija się w widocznym artystycznym "nieładzie" na zewnątrz. Wnętrze zatem ukaże w ten sposób i niego samego (- bohatera znaczy), a jego nagłe przebudzenie wywołane biciem zegara spektakularnie spotęguje już widoczny bałagan hałaśliwym barabanem, gdy bohater nasz z rumorem strąci głową wiszący nad łóżkiem ów tykający ciężki zegar ścienny, nabijając sobie pokaźnych rozmiarów guza. W pewnym sensie zdarzeniem tym uruchamiając bezkofeinowo na powrót swój zegar biologiczny, a zatrzymując ścienny uraczy publiczność spektaklu widokiem katastroficznie-śmiesznego piramidalnego chaosu wokół, którego on sam jako współautor mieszający swą hulajduszą jak wielką łyżką stworzył tu poniekąd, niejako dowodząc swemu artyzmowi - dowodząc, że jako 100% Artysta opierając się sztywnej hierarchicznej strukturze priorytetyzowanego porządku i reguł, po wielu nieudanych naginanych próbach przystosowania się, wreszcie zbojkotował narzucony system i umknął, wybierając życie samotnicze i pełne improwizacji w off grid'owym stylu zaszywając się w Naturze - w swym uziemionym gniazdku z dala od cywilizacji, co tym bardziej dookreśliło "Pana Kukułkę" niezbyt pochlebnym mianem "Prawdziwego Artysty", jeśli nie dziwaka-odmieńca, który nie mogąc wybudować sobie domku na drzewie z racji braku możliwości uzyskania zezwoleń na to, jak i z powodu wyraźnie już widocznego braku drzew w zabetonowanej okolicy - z powodu ich wycięcia w pień, postanowił zamieszkać w ziemiance, czyli uwić sobie owo gniazdko zelektryfikowane, acz uziemione - w ziemnej kryjówce, wkopując się głęboko pod pień największego ściętego drzewa - tego ostatniego z wielkich Świętych Drzew akie kiedyś jeszcze rosło w tej okolicy.

Zatem o poranku wraz z intensywnie narastającym sztucznym tłem dźwiękowym imitującym pohukiwanie sów, gruchanie gołębi i śpiew ptactwa, tudzież i stukanie dzięciołów, oraz biciem wspomnianego rozbitego na głowie zegara przywrócimy go niejako znowu po nocy do życia, budząc go ze snu w tej jego samotni ziemnej, aczkolwiek nawet dosyć przytulnej "leśnej" kryjówce.

Futuryzując teatralny plan wydarzeń logicznym będzie by wybudzający go ze snu muzycy zautomatyzowanej orkiestry ucharakteryzowani na manekiny-roboty na początek wymownie smętnie zagrali mu do pobudki zapisane w nutach repetytywnie powtarzane modern techno - w sposób wyrafinowany niby płot piłując z dozą wyraźnej rezygnacji po spuszczonych strunach swych instrumentów drewnianych w ramach narzuconego zapętlonego schematu mobie-technikum-perpetuum, gdzie metodą obróbki-skrawania i stylem paździerzowym, że aż wióry lecą" by dźwiękiem takim zobrazować ów Wstęp właśnie , a zaraz później po nim attaca Akt 1.: czyli "Scenę o poranku", gdzie dla zwizualizowania przejścia - "wyplątywania się ze snu" naszego głównego bohatera spektaklu użyje się przesłaniających czarnych sznurków, a dokładniej to nasmarowanych klejem maskujacych frędzli rozwieszonych w teatralnych kotarach przy wejściu zza kulis na scenę, w których to grający Pana Kukułkę aktor "niejako przypadkiem" jak muszka się zapłacze.  Z tej pajęczej sieci sennego zagmatwania i zasupłana ukazanej pantomimicznie on jednak po zaciętej szamotaninie wreszcie jakoś się uwolni, by jak po zaciętej bitwie zakończonej przebudzeniem wraz z zrzuceniem wspomnianego zegara sobie na głowę stanąć w blasku reflektorów na środku sceny. Cała ta jego szamotanina rąk ze sznurkami wyglądać musi jak dosyć atrakcyjnie, więc nie żałujcie kleju. - niech to będzie wyglądać niczym walka na miecze z duchowym przeciwnikiem - demonem, którego nie widać, którego można jedynie przeczuwać i obawiać się jak niewiadomego, gdyż rzecz nie dzieje się na jawie gdzie wszystko jest powiedzmy "jakoś" do ogarnięcia i w miarę przewidywalne ani nawet nie w Java Scripcie, a we śnie - w spowitej opadającym obłokiem sztucznej chemicznej mgle na deskach sceny szalonego teatru, której to chmurna nierzeczywistość senna przestrzeni pozbawionej normatywnych ram uprowadzi naszego bohatera, a zarazem i aktora w surrealistyczną przestrzeń eteryczną wraz z odgłosami żabich zalotów podochoconych podtlenkiem azotu skutecznie uśmierzając bóle życiowe obserwatorom widowiska tegoż ten klasyczny brain fog potocznie zwanym żartobliwie  "postaplikacyjnie-apokaliptycznym brain frog'iem z NjuŻabki".

Szczęśliwie jednak, jak każdy sumienny aktor grający rolę naszego bohatera samoponaglając się motywujacą koniecznością swego wzbogacenia majątkowego poprzez wywiązanie się z zakontraktowanej umowy na rolę scenicznego (, a nie zakulisowego) komedianta winien wreszcie się uwolnić i wbiec na scenę, bo publiczność przecież nie może czekać ta taką atrakcję zbyt długo, a jak już wiecie, postać głównego bohatera którą gra, to odklejony - oderwany nieco "Pan Kukułka", który po tym oswobodzeniu wyłaniając się o świcie w swym zdekompletowanym do połowy frakowym stroju - bez spodni - w shortach i skarpetach winien ukazać się mimo wszystko jako salonowy No. 1 w tym swoim casualowym stroju (i nie ważne czy był/jest winien, czy nie winien, co, komu i ile).  Scenariusz zakłada bowiem, że wychodzi on ze swojego sweet home - „ptasiego gniazda”, w którym śnił, lecz które jak już wspomniałem znajduje się nie na drzewie, a w ziemi, bo jest to ... "gniazdko uziemione"(!). Trochę to dziwne, ale no cóż - żyjąc tak długo bez kontaktu z Naturą, odseparowany - z oczami wiecznie wlepionymi w ten mały ekran trzymany w ręku, to chyba nie ma się co dziwić, że widzimy go jako tego ptaka tak modnie o'chip'iałego i elektronicznie zaobrączkowanego, któremu sie cos pokiełbasiło, chociaż kiełbas nie jada, który wbrew logice zamiast z drzewnego wychodzi z zakopanego w ziemi smart-gniazdka elektrycznego otrzepując przybrudzone piórka skrzydeł i ogona - połów swego szarosrebrnego koncertowego uniformu. A że drzewiej, było tu tych drzew o wiele więcej - zarówno w mieście, jak i wokół samego akwenu, na dodatek słysząc zgiełk pospiesznie budzącego się zatłoczonego miasta wokół, to nie mamy już wątpliwości, że wraz z nim witamy poranek w erze "Nowych Wspaniałych Czasów" gdzie jak i tego cennego czasu, tak swobodnego dostępu już nie ma człek nawet do drzew na skwerku ani tym bardziej do odległych pól, dalekich łąk i lasów. Słyszymy jak jego głos odbija się pustym echem od klatek betonowych ścian i ledowych ekranów - gdy tak sobie programowo po uderzenia piątym gongu kuka z gniazdka przez otwór o poranku - kuka pięć razy, oznajmiając „Godzina piąta!”, następnie, zakukawszy kolejny kwadrans po ceremonialnej herbatce five o'clock i krótkiej rozgrzewce gimnastycznej dokładnie już o 5:55, w takim oto na wpół galowym stroju, z fluorescencyjnym plastikowym bukietem biało kwitnących baldachimów bzów trzymanymi w dłoni dla swej wyimaginowanej we śnie ukochanej, spuszcza się z klifu śmiało wskakując na główkę do zimnej "wody", nurkując i pływając wzdłuż i wszerz w tym ogromnym metalowym zbiorniku.
Publiczność zaskoczona z niedowierzaniem rozpoznaje, że przelatujące nad jego gniazdem i teraz nad tym sztucznym akwenem, w którym pływa Pan Kukułka wróble i gołębie nie są prawdziwymi ptakami, a sprytnie zamaskowanymi samosterującymi dronami, tak jak i pływające po zbiorniku kaczki — Ducks AI, które stały się quasi-żywym stechnicyzowanym elementem tej zurbanizowanej sceny niejako posthumanistycznej, podobnie jak i żelowo-silikonowe ławice botów-śledzi z wkładem druciano-miedzianym i nie tylko ... . Nawiasem mówiąc, ostatnie prawdziwe ryby jakie tu kiedyś widziano pływały owszem przez pewien czas jeszcze po pewnym nieudanym nano_eksperymencie oraz fizjoterapeutycznym napromieniowaniu, ale w zasadzie już tylko do góry brzuchem, bo jakoś tak - nie tak jak miało być się wszystko poukładało, ... no, ale za to raków przybyło, ... i żab. Oto i one:
[[OMNES CHORI 🎤 * Omnes chori in choros virorum, feminarum et neutrorum dividuntur - omnes quasi chorus ranarum.]]


 ≋ Kum, Kumm, Re, Ree, Reee, 
 ≋ Rer-rre Kum-kkum Reeeee 
   ≋ Re  ...
  ≋  Kum, Kumm, Re, Ree, Reee, 
 ≋ Rer-rre Kum-kkum Reeeee 
≋ Re  ...
 /* Proszę wykonać jako tło z powtórkami techniką dźwiękonaśladowczą natury z aleatoryczną dowolnością - na tyle , co tyle i o ile można ..., a partię bardziej solistyczną nieco niechaj wykona wzorcowy "Pan Zenobiusz" z chóru - ulubieniec zwany pieszczotliwie "Żabsonem", nie tylko z racji unikalnych walorów swojego głosu ale i  ... z racji swych ulubionych aplikacji . ;) */




 

/*Jako że przedstawienie to będące w rzeczy samej antyutopijną wizją czasów przyszłych, rozpoczyna "Chór Żab", zatem konsekwentnie i w dalszej obsadzie chórów również nie widać już będzie ludzi, a jedynie jakby holograficznie wygenerowane uskrzydlone duchy nieobecnych artystów. Przeniesiemy się w przyszłe czasy będące konsekwencją bezkrytycznego zauroczenia nowoczesnością, modną filozofią ideologicznie podpierającą się "postępową ekonomią" jak i towarzyszącej temu rewolucji technologicznej skutkującej totalnie niemożliwym  już do opanowania  nieopanowanego globalnym zwycięstwem maszyn nad zniewolonymi systemowo ludźmi. Zobaczymy więc, że i aktorskie żywe postacie pierwszoplanowe śpiewającej sceny według tej mody zastąpiono manufakturą. Cóż zatem jeszcze na scenie tej z czeska "se uwidimy na tej scenie postludzkiej? Chyba tylko gdzieniegdzie jeszcze ukazujące się w teatralnym półmroku półmechaniczne hybrydy, poprzebierane karnawałowo za dzikie napakowane elektroniką Hi-Tech-bestie oraz robotycznie wyjące syreny, wygrzewające swe wysmarowane połyskującym UV kremem rozdęte sztuczne wdzięki w blasku reflektorów ultrafioletowych na brzegu tegoż upozorowanego porzuconego zbiornika wodnego, będącego niejako metafizycznym lustrem. Podobnie jak wyłaniające się z sztucznych obłoków i chmur dymu sfabrykowane smoki i jednorożce, skrzaty, ruchawe leśne duszki, nimfy błotne i rusałki, czy jakieś tam elfy i krasnale, bliżej nieokreślone baśniowe stwory, które jako fizyczne obiekty technicznie rzecz ujmując, skąpane w promieniach świetlnych laserów i stroboskopów odbijających się w wodnym zwierciadle staną się tu projekcyjnym hipnotycznym hologramem - magnetycznie przyciągającym publiczność widziadłem - sennym narzędziem do wysoce sugestywnego "oczarowywania" widowni. Wchodzące w skład teatralnej magii elementy inscenizacyjne takie jak użyte tu surrealistyczne naczynia i koncentracyjne zbiorniki, zostaną ze sobą celowo "poetycko" połączone by iluzorycznie "dużo wody było w obiegu medialnym", doprowadzającym poddane podgrzewanej manipulacji i cyfrowej modyfikacji przetworzone analogowe treści farbowanymi kanałami percepcji do zbiornikowej łyżki z wodnistą cieczą, która z racji konsystencji zwartości śmiało można by nazwać papką i w tej papce, nie przebierając w słowach, jak w makaronowej zupie, niczym "Zupie Literkowej" (- takiej w której pływa całe abecadło, gdzie pewne literki układają się w słowa, a czasem nawet w całkiem sensownie brzmiące całe wyrazy i zdania inne zaś brzmią bardzo zagadkowo, efemerycznie, ulotnie i abstrakcyjnie jeśli całkiem nie absurdalnie i śmiesznie. I w tym czymś pływa właśnie nasz Pan Kukułka (alias "Bonobo", bo no bo hmm, ..., no bo tak.  Łyżkę tą zaś niczym Instalację Marcela ustawiono na deskach tejżesz zdigitalizowanej sceny, by w dalszym swym biegu ta "Woda z Zielonego Wsadu" spływała, przedostając się dalej poprzez szczeliny w podłodze zlewała się mętnie ze sceny cicho szemranym szaro-turkusowo-szmaragdowym wodospadem i wlewała do orkiestronu — kanału z muzykami, oddzielonego od publiczności grubą szklaną taflą projekcji niczym szybą akwarium albo telewizora. Ok, starczy już tego opisu przechodzimy do ukazania tekstów przeznaczonych do zaśpiewania - znajdują się poniżej: */


[[PRIMUS CHORUS 🎤]]

Po Zakrzówku, tudzież również w, 
 Z oczami marzącymi po niebie, 
  Żeglując na plecach 
   Wzdłuż i wszerz, 
     Wzdłuż i wszerz, 
    Bez, bezz, bezzz, 
  Bezz, bezzz, bezzzz, 
Bezzzz bezzzzz, bezzzzzz 
 Będzie pływał bez! 
   Dziki Bez, Dziki Bez, Dziki Bez! 
  Dziki jak dzik! 
 Jak dzik!! 
D Z I K!!!

[[PERSONA PRINCIPALIS 🎤]]

/*Postać ta nie musi umieć pływać — jako aktor wystarczy, że będzie udawał, że umie. Ważne jest jednak ze względów organizacyjno-formalnych, aby jako Wykonawca posiadał aktualną licencję pływacką z dziesięcioma stosownymi pieczęciami — logistycznie ma to bowiem sensowne uzasadnienie w razie jego niefortunnego "przypadkowego" utonięcia.*/
Bez-Bez-Bez//BEZzz-BEZzz-BEZzz//Bez-Bez-Bez 
// - - - //  // - - - //

[*wykonać onomatopeicznie*]
[[SECUNDUS CHORUS 🎤]]


 Co, serio? Pływał bez...?
 Hmm, czarny bez...?
Czy może raczej poprawniej będzie powiedzieć "Bez Czarny"? 
 Dziki taki będzie pływał? 
 Dziki jak dzi‑i‑i‑i‑k?! 
 Kąpielą tą wyprawiał tu swój wodny dźwięko‑bzyk
 I kaczki nam płoszył żeby uciekły?! 
 Och, jeśli już ten bzyk, to czemuż nie "Koncert Podwodny"? 
 Ach, Bzy! Oooj Ty!
Nu szto ty dziełajesz?!
(What are you doing??!!
Quid agis???!!!)
 Wszak bzy przekwitły — nie pora! 
 O nie! Nie wolno!
Nie możesz!



[[NARRATOR 🎤]]

 Aaa, ja już rozumiem, że co, że jak? 
 Ach(!), nie że goły, tylko że bez bojki — że bez bojki tylko, tak?
 Hmm, no ale dlaczegóż? 
 Gdyż... hmm, bo no..., bo "Bonobo"... why?? 
 Czy w wyniku onej przygodnej historyi?:  
 Gdy z dzikiej plaży boso ongi wracając sobie, 
 Dnia owego trzynastego spotkał 
 Głodne dziki w biały dzień 
 Na swej ścieżce nieopodal grasujące, 
 Jak i zaraz potem równie — nuż, co za pech(!), 
 Strażników chodnikowych wlepiających
 Ten partnerski duet nie na żarty ;]] 
 Z chryzantemowo-złocistą obrączką drogą na koło jego. 

[[PERSONA PRINCIPALIS 🎤]]

 I za co to, no za co? — pytam.
Cóż za parkingowy absurd!
/*I tu z niestoickim spokojem nasz utalentowany Artysta jak należy swym ruchem scenicznym i kreatywną pantomimą winien pokazać o czym mowa.*/

[[SUMO CHORUS EXPERIMENTALIS 66🎤]]
/*Partię tę powierza się wykonaniu importowanemu "Amatorskiemu Eksperymentalnemu Chórowi Zawodników Walk Sumo", występującemu w tradycyjnych strojach zapaśniczych w liczbie 66-ciu osób, bo suma sumarum, przeliczając koszty dofinansowania takiego przedsięwzięcia, to w sumie czemu nie(?!). Cóż więcej powiedzieć?: Niejeden tego typu zgrany zespół zapewne już zaistniał z inicjatywy wielbicieli muzyki współczesnej programowo pozbawionej konsonansów. Żywiołowo formując się na ringach nieludzko-ludzkich podczas walk o trofea i zdobycze zasobów oraz wymienialne na nagrody punkty powstał zatem niejako w sposób przyrodzony - naturalny, co widać i słychać - gdy zawodnicy rzucając się na siebie i spinając drastycznie dźwięcznie w klastry popychają się wzajemnie. Gdy tak jeden drugiego próbuje wywrócić toną w niemiłosnych uściskach grając swój akt jakże widowiskowo muzyczny - quasi sceniczno-dramatyczny.  W konwenansie starć tych, niezbyt fairplay często i aż nad wyraz zjadliwie z wyciem wrogość sobie manifestując i szarpiąc się ostro, nogi podstawiając, tudzież dysonująco z piskiem gryząc w ucho tworzą ten "uzasadniony hałas", który ukazany w niemiłosiernych sprzężeniach elektroakustycznych podgrzewa publiczność do wrzawy znanej ze sportowych igrzysk, stanowiąc zatem ów element pożądanej niejako zdrowej i bezpiecznej wentylacji. Aby jednak w ramach nowatorsko-innowacyjnej cyber-choreografii spektaklu tegoż, przedstawionej we wniosku o grant, o którym mowa w ustępie załącznika nr. ... dołączonego do aneksu móc zaprezentować go w kontraście wyrazowym z nieco bardziej artystycznej perspektywy - łącząc tę ich nieokiełznaną dziką pierwotną żywiołowość z jakimś wysublimowanym intelektualizowanym przekazem górnolotnym większej wagi z wyższej półki (jeśli nie najwyższej - z samej teatralnej jaskółki),... jak i dla naocznego trwałego udowodnienia widzom praw przyciągania i grawitacji, a już szczególnie naszym maluczkim w celach dydaktycznych, to potrzebny będzie tu pewien "zachęcający do tego socjotechniczny podstęp". Aby zamiar uzyskać grupę tę zatem należy wpierw nastrojowo spacyfikować głaskaniem - wabiąc obietnicą chociażby wspaniałej wyżerki po wyjściu na scenę. Tak, owszem - wiem, że i samo to w wypadku zawodników wagi aż tak b. ciężkiej wydawać by się to mogło zdecydowanie niełatwym zadaniem organizacyjnym ze względów budżetowych, jak również i trudnym dla Reżysera - żeby posłusznie wprowadzić ich na scenę na czczo równiutko zza kulis - tak po cichu - piano pianissimo delikatnie na paluszkach, z miarowym ruchem wskazanym przez Maestro Dyrygenta, by ci idąc w ciemno gęsiego za wskazaniem jego batuty optymistycznym krokiem jeden za drugim i dalej bardziej odważniej już ze śpiewem na ustach, dla utrudnienia zadania wypacykowani na czarno przeszli samodzielnie przez mocno zaciemniony korytarz nie szerszy niż 1,5 metra kierując się węchem w stronę jedzenia. Wyobraźcie sobie jak bezwolnie podążając jak taka jedna ciemna masa z siłą bezwładu swego trzymając smartfony w dłoniach idą tam przeciskając się, ... i jak robi się ciekawie gdy już wreszcie dochodzą tam z GPS-em wg wskazań mapy nawigacyjnej - do tej trampoliny zawieszonej nad sceną, gdy zorientują się, że muszą iśc dalej, bo odwrotu nie ma i nie będzie, bo drzwi wejściowe zza sceny za nimi zostały zatrzaśnięte i zaryglowane, zatem zostaje im tylko ten małpi skok z chlup!, chlup!, chlup!,albo ptasim stylem nurkiem do wody na główkę... Niechaj więc skoro już tam doszli wskakują teraz jeden za drugim z oratoryjnym entuzjazmem po kolei do basenu ustawionego na środku sceny tak,  by po wyjściu z niego móc wreszcie osiągnąć swój upragniony cel - dostać się do tej obiecanej im góry pachnącego smacznie jedzenia i napitków przygotowanych na kryształowych tacach i półmiskach. Gdyby jednak chaos wynikający z gniewu i niezadowolenia wziął górę pośród wykonawców i wydawał się już całkowicie nie do ogarnięcia, bo oto to wszystko co zostało im obiecane okazało się atrapą -  ten sztuczny zapach i to pokolorowane jedzenie z tektury, gipsu i modeliny, (chociaż przecież de facto pisemnie było to zawarte w podpunkcie nr ..., że ten serwowany "posiłek" będzie nie do przejedzenia - bo ... no bo pojawiła się ta informacja jako taki kruczek - drobny druczek, tudzież kukułka-parafka) , to dla bezpieczeństwa - tak samego Pana Reżysera siedzącego na widowni, jak również publiczności usadowionej obok, radziłbym jednak, żeby wszelkie teatralne sztućce - łyżki i widelce i noże były gumowe. Ktoś bowiem będzie musiał ich udobruchać jakoś - no znaczy powinien, bo przecież ja (tj. skromny Autor tylko(!) kreator dzieła literacko-muzycznego - bo ..., no bo ja to tylko wymyśliłem) tego nie zrobię - ..., bo hmmm .... , no bo nie mam już na to pomysłu. ...ale delikatnie zasugeruję, żeby sam Pan Reżyser, który się odważnie tego zadania podejmie - wykonania Sztuki mej, to zrobił to najlepiej jak umie - siedząc na widowni niech się przebierze najlepiej w wór pokutny na swojej premierze i w ramach podkreślenia wyrazów samokrytyki samodzielnie obsypując się paczką zakupionego żwiru może jakoś przekonująco do nich przemówi - tak by ci zawodnicy posłuchali go i zawrócili skąd przyszli - wracając na końcu tegoż aktu wpław przez basen i dalej wspinając po sznurze na trampolinę w stronę korytarza. Aby jednak mogli zejść jakoś ze sceny tym samym korytarza szlakiem zespołowo niech wejdą w niego kołyszącym ruchem wahadłowym lub jeśli nie będzie to możliwe z powodu korka (- no tak, no bo wszędzie muszą być te korki, a już szczególnie w mieście(!)), to jeśli to się nie uda, to może niechaj wyjdą ze sceny kanałem cieńszym, pobocznym - ruchem robaczkowym po uprzednim natarciu się łojem i wazeliną (- teatralną abszminką znaczy). Ich wylewne skoki z chlupnięciem do basenu podnosząc poziom wody w orkiestronie niejako mimochodem zainicjują dodatkowo awangardowy "Koncert Podwodny" w wykonaniu muzyków. Opuszczając scenę zapaśnicy ci, jeszcze tylko w nawiązaniu do swego przejścia korytarzem, zanim spuszczą szalupę ratunkową muzykom na odchodne zaśpiewają jeszcze pokutę Panu Kukułce:*/

 Tak, tak — za te niecałe — tylko niecałe! 
 Półtora metra niespełnionych marzeń obok jezdni!
Sia, la  laaa, tra, la, laaa
 Ha, ha, ha! $%€#@! 
 
[[PERSONA PRINCIPALIS 🎤]]

 Ach, OMG!...
/*cenzura — niedo(o)powiedzenia*/
@^€ ^#%€#%@ }`{~} 
 
[[ NARRATOR 🎤]]

 Pierwej jednak nim mu tę obrączkę zdjęli 
Na wisiorze dyndający
 Zwis swój powiesić zdążył 
 – Ten swój cudo-krystaliczny klejnot 
 W kasie przydrożnego kebabu zastawiwszy, 
 Gdzie "z̶ł̶o̶" – zło-2-wki pożyczył, 
 Szczęśliwym, że z tych "inflodukatów" zakupion
 Zamiast zapomnianych z doma kąpielówek 
Mógł być już nowym eleganckim panem, 
By zadowolon z rozmysłem nie bez nich, a bez bojki pływać 
Nie bez gaci'ów ów, a bez bojki 
 Nie bez majtek, a bez bojki jeno*.
/* lepiej nie wymawiać na głos ani nawet w podtekście z koncówką -t jak "jenot", bo ten to chyba nawet bardziej dziki niż dzik, a jak jeszcze usłyszy to ... lepiej nie mowić (- no co za straszny potwór ?!!!! ... i chociaż taki straszny, to pozornie wyglada przecież jakże słodko i niewinnie na tym obrazku poniżej: )*/ 
[[ MAGISTRI SECUNDI CONSILII Qui sunt hi viri??? Hi sunt qui reverentiam insignes sunt, qui "specialistae" appellantur - "Custodes Semitarum" et/vel "Venatores Cervorum" (!!!). 🎤]]
/* słyszalne w tle wodne fale dźwiękowe, ambientowe echa*/

 Ech, może nie morze to – fakt, za to blisko "Chałupy",
Więc tu sobie "Dziki Bez" bez bezz bezzz będzie,
No bo ech, nuż co za pech! Ha, ha, ha!

/*Intencja / Idea projektu:
Sztuka (multimedialna) przygotowana na bazie tekstu zastępczego
---> Wykonanie: jako cytat performatywno-teatralny zawierający Lorem ipsum... , czyli popularnie używany w branży IT "developerski nonsensowny wypełniacz" zazwyczaj widoczny tylko w fazie projektowania contentu.*/

/*Przykładowy fragment performatywny wykorzystujący klasyczny model frontendowej prezentacji tekstu zastępczego - jako przydatne art-rozwiązanie ułatwiające generowanie bezsensownych tekstów (docelowo również literacko-teatralnych) z opcją dodania własnych komentarzy i opisów ( w broszurce i we flyersach - jako zalecany element praktyk projektowych - z uwzględnieniem zagadnień związanych z SEO (dot. pozycjonowania publikowanej strony), w tym m.in. formatowaniem wybranych elementów opisowych oraz dodawaniem niezbędnych znaczników kodu źródłowego (jak np. JSON‑LD). */

[[ MAGISTRI SECUNDI CONSILII Qui sunt hi viri??? Hi sunt qui reverentiam insignes sunt, qui "specialistae" appellantur - "Custodes Semitarum" et/vel "Venatores Cervorum" (!!!). 🎤]]

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat.

"To nie jest Cyceron" / "Hoc non est Cicero" / "This Is Not Cicero" / …

Popiersie kobiece w stylu antycznym – This Is Not Cicero
"THIS IS NOT CICERO"

Popiersie Marka Tulliusza Cycerona w stylu antycznym
"MARCVS TVLLIVS CICERO"

/* Didaskalia: cytat służy jako ilustracja układu i element performatywny. Aktor winien wypowiedzieć ten fragment ze stoicką emfazą, następnie zaimprowizować krótki, autorski nonsens, docelowo zastępując tekst łaciński własną dokomponowaną treścią autorską (tzw. własną kadencją sceniczno-wirtuozowską będącą Dziełem Artystycznym) - z ustaleniem warunków z Zamawiającym przed jej publikacją produkcyjną/publicznym wykonaniem/rejestrcją-nagraniem należnych sobie niezbywalnych praw copyrights © do swojej kreacji twórczej (jako dzieła unikalnego i opatrzonego stosowną licencją, z wyszczególnieniem pól eksploatacji efektów swej pracy), z definicji wg praw przysługujących każdemu kreatywnemu Artyście-Wykonawcy.*/

Notatki reżyserskie

Rozwiń notatki

Zwięzłe streszczenie intencji tego fragmentu dzieła sztuki wymaga batyskafu, na który mnie nie stać w tym momencie

Cel fragmentu: fragment jest częścią performatywnego projektu (teatralno-operowego) łączącego formę literacką artykułu (libretto) z instrukcją sceniczną (didaskalia).

Główne założenia: użyć znanego tekstu „Lorem ipsum” w formie teatralnego cytatu-motywu — jako narzędzia do pokazania absurdu i mechaniki generującej zastępczej treści — oraz zachęcić aktorów do tworzenia własnych, krótkich nonsensownych wariantów -własnych wariacji w porozumieniu oczywiście z reżyserem (za zgodą i jego akceptacją). Odbiorca: publiczność z poczuciem humoru, ze szczególnym ukłonem w stronę środowiska IT; fragment pełni funkcję metatekstową i dydaktyczną (z instrukcją dla wykonawców i komentarzem o roli placeholderów w projektowaniu).

Rozszerzony opis performatywny

Ten fragment pełni funkcję metatekstową: wykorzystuje znany „Lorem ipsum...” jako teatralny cytat, by uwypuklić absurd zastępczej treści i mechanikę wypełniacza w projektowaniu. Jest to sztuczny tekst, który wygląda jak ciąg normalnych zdań, ale tak naprawdę i w rzeczywistości nie ma żadnego sensu - tak jak w życiu lub za sprawą mediów często napotykamy na takie zdania, określane mianem idiotycznego bredni, pijackiego bełkotu lub np. partyjną nowomową lub nawijką - nausznym makaronem. W przedstawieniu cytat działa równocześnie jako element komiczny — jako absurd wypowiedziany ze stoicką emfazą — oraz dydaktyczny, zachęcając wykonawców do tworzenia własnych krótkich, autorskich nonsensów w porozumieniu z reżyserem. Tekst pełni rolę komentarza o praktykach UX i o tym, jak „puste” treści kształtują percepcję projektu.

Kontekst i wartość artystyczna

Fagment działa jako lustro praktyk projektowych pokazując, że placeholdery nie są jedynie technicznym narzędziem, lecz mogą stać się materiałem artystycznym. Dzięki didaskaliom ukazując elementy takie jak: role-title, figcaption,... tekst ten łączy instrukcję sceniczną w wersji IT z literacką narracją, co wzmacnia performatywny charakter i daje aktorom szekokie pole do improwizacji, jeśli są w miarę ogarnięci we backhand'zie forheand'zie są równie dobrzy we frontend'zie i backend'zie.

Główne motywy i funkcje literackie

Metatekst i autorefleksja — tekst komentuje sam siebie; placeholder staje się przedmiotem refleksji.

Absurd i komizm performatywny — „Lorem ipsum” działa jako narzędzie komiczne, podkreślone przez pozorowaną poważność wypowiedzi - stoicką postawę i emfazą aktora.

Instrukcja sceniczna — elementy takie jak role-title i figcaption pełnią rolę didaskaliów i wskazówek dla wykonawców.

Publiczność‑adresat — ton i odniesienia celują w niszową grupę (informatycy), co nadaje tekstowi ironiczny, wewnętrzny humor oparty na zrozumiałym dla nich branżowym metajęzyku.

Pauza 1 s przed "Ut enim"; wzrok w stronę publiczności; tempo umiarkowane. Przygotować 3 warianty (- mogą to być przykłady inspirowane treściami masmediów) w formie krótkich nonsensów (12–36 słów) do improwizacji.

[[OMNES CHORI 🎤]]

 Tυ zatem na okrągło będzie pływał on
Sam, jak samiec – taki samiuuśki, samiuuuusieńki,
Chyba całe lato,
Dzień w dzień
Bez, bezz, bezzz
Wzdłuż i wszerz
Wzdłuż i wszerz
Będzie pływał bez
Pływał będzie bez
Dziki bez
Bez
B e z
B    e    z
Do upadłego
Ten koleżka,
Aż mu żywota sczernieje jak bzu owoc
W kwaś bogaty nie ruski, a pruski.
[[ NARRATOR 🎤]]
/*zamieszanie w tle - pytające szepty pośród chórzystów*/

 No, ale dlaczegóż jeszcze? – pytacie
[[OMNES CHORI 🎤]]

 Ach, no... bo.., bo hmm...
Bo, bo, ... no bo... "Bonobo", why?
?
??
???

[[ NARRATOR 🎤]]

 Pytasz mnie, a to przecie takie proste –
Bo już nie chce z nim tańczyć pewna dziewczyna
Co polozłocąc literacko, acz soczyście:
[[ PERSONA PRINCIPALIS 🎤]]

 "Usta ma jak świeża słodziuchna malina"
... jak ❤ ❝M❞🐝
A te oczy jak gwiazdy – jeszcze piękniejsze!
Że Aach!
Że Aaaach!
Aż stra-a-ach!

[[ PRIMUS CHORUS 🎤]]

 ╔════════════════╗
Toż Ci teraz on bez tej słodyczy,
Jak inaczej się wybyczy?
 ╚════════════════╝
/*... azaliż i wybzyczy?*/
[[ NARRATOR 🎤]]

 Czy w skarpetach modnych i szale
/*tudzież w szalu*/
Z wysokiej skarpy skoczy
I jak młody dziki koń
W głębin rzuci się falującą turkusową toń?
W słoneczny dzień prawie bezchmurny, pogodny?
Klapki jedynie po sobie na brzegu zostawiając? Kapcie?

[[ SECUNDUS CHORUS 🎤]]

 Surely, seriously?
No co za szał!
A gdzie uzda, lejce, siodło??
Tak na dziko???
[[ TUTTO *id est __ambo chori et chorus socialis 🎤]]

 O nie, nie, o nieeee!
Co to to nie!
No chyba raczej nie, ...
Bo chociaż w sumie,
Może gdyby, to...
No, ale eeee tam,...

CHORUS "TUTTI FRUTTI"* 🎤]]
/*światło zmienia się na chłodne*/

 A c************@!@ go tam!!!
Bo, co w związku z tym jeśliby nawet?
No nawet jak utonie, to co?
Jeśli nawet to co?
No co?

[[ CHORUS MULERUM ET PUEORUM 🎤]]

 No jak to co? Tonie on!!! Ratujcież go!!!!
Co, że nie inny, że jak koń bez podkowy "troszku",
ale kolega! Nie pomożecie?

[[ SOLOISTAE, CHORISTAE ET AUDITORES - * tamquam culminatio in acuto "C" huius operis, a camera televisifica capta, melodiam repetitae principalis cantici – repetitionis aleatorie peractae – una cum spectatoribus amphitheatri exhibebit.🎤]]

 ╔════════════════╗
Eee tam..., nie, bo...
On nie utopi się wcale,
Nie utopi wcale,
Bo jak w piosence refren:
"On pływa świetnie
Pływa doskonale!"
 ╚════════════════╝
[[ CH. TUTTI, PARACHORUS "FRUCTUS ET LEGUMINA" 🎤]]

 Bez, bez, bez
Bezzz, bezzz, bezzz
Wzdłuż i wszerz
Wzdłużżż i wszerzzz
Tam Ci on będzie może na stale już
Skoro inaczej nie może – tzn. z Nią nad morze.
Zatem po Zakrzówku
Tudzież może bardziej w niż po,
No chyba, że wypłynie :]] , jak ten ból –
Bull z bul, bul, bul
Na tej zczerniałej niczym ropa łez głębinie
I będzie pływał bez
Będzie pływał
Pływał będzie
Pływał dźwięcznie z:
[[ PERSONA PRINCIPALIS comitantibus solistis e choro 🎤]]
  ≋≋ ≋≋ ≋≋__≋≋≋ ≋≋≋ ≋≋≋__≋≋ ≋≋ ≋≋
Bez-bez-bez_Bezzz-bezzz-bezzz_Bez-bez-bez [x3]
  ≋≋ ≋≋ ≋≋__≋≋≋ ≋≋≋ ≋≋≋__≋≋ ≋≋ ≋≋
[[ OMNES 🎤]]

 Kto?
🌸ꗥ~≋🌸 "𝐃𝐙𝐈𝐊𝐈 𝐁𝐄𝐙" 🌸≋~ꗥ🌸
/*pauza; światło zmienia się na czerwonawe przyciemnione ciepłe*/
[[ PERSONA PRINCIPALIS 🎤]]
/* - z emfatycznie efektownym monologiem recytatywnym*/

 ps. Ach, więc Ty 🐝 ❝M❞ ❤️
Już nie możesz z mną bez(?) 😉,
Ani bojką mą być zgoła jakby,
Bym jam był Ci boy'em Twym?
Ty mi bojką, a ja Ci boy'em?
Nie?
Nie??
Nie, że nie, czy nie, że tak?
Ach, więc jednak nie 😔
Ech, jak nie to nie,
A skoro mówisz stanowcze nie,
To zapraszam na stanowisko do machania,
Tam gdzie rośnie bez, albo gdzie indziej – gdzie nie rośnie
Gdzie chcesz stań z chusteczką sobie,
Byś tylko lekko machając,
Prawie z niezauważalną w oku łezką
Wspominała jeszcze tamto nasze
Łubu dubu, łubu dubu
Ram pam pam
S'il vous plaît, Madame ❝🐝 M❞❤️🌹🙂
No, bo wakacyjnie to ten nasz cały klub zamknięty, jak wiesz,
Więc i nie ma muz jam'ów i jam'ów z dżemem
I Ciebie nie ma też. 😢

[[ CHACONA- pars instrumentalis 🎻 et Saltatio scaenica improvisata contactus]]
/*W kontaktowym tańcu do muzyki instrumentalnej tancerze baletowi formują się zespołowo w rybną ławicę złapaną na płyciźnie ich słownej mielizny, wpadając w niewidzialną sieć Fiu-Fiu_Wi-Fi utkaną z przygodnych marzeń sennych. Wplątały się w nią nie tylko same cienkie ukleje, zwykłe płotki i leszcze - pośród nich widzimy też legenarnego "Króla Głębi" - wielkiego suma z zapowietrzonymi skrzelami i charyzmatycznie zaczesanym wąsem. Wraz z całą swoją świtą na wpół rozładowanych węgorzy elektrycznych, którym zrobiło się całkiem łyso, że dały się tak złapać bez swych power banków i to w takim paskudnym miejscu, leży on teraz sobie zsiniały z wyrazem zdziwienia na twarzy tudzież pysku. Sytuacja wygląda na tyle krytycznie, że wszystkim robi się beznadziejnie słabo już od samego patrzenia, że nawet twardy szczupak wymięka - reprezentujący go posturą baletmistrz w tej uplecionej trzy po trzy (33) sieci czuje się tymi niewidzialnymi nićmi dosyć mocno zaszczuty, a wyprowadzony z równowagi i w ten kłębek nerwów wprowadzony okoń już okoniowi nawet nie odpuści i w towarzystwie staje mu okoniem. Słychać znowu ironiczny rechot żab przyglądających się temu z oddali. Z pomocą jednak przychodzą raki - wychodząc do nich tyłem, (czyli cofając się od żab niejako do przodu idąc zmierzają tyłem w stronę ryb) z nożycami i przecinając z łatwością jak papier tę sieć, w którą się te ryby tak mocno zaplątały. I tu widzom nasuwa się pytanie filozoficze o niepojęty sens tego wszystkiego, jako że obserwatorzy tegoż - czyli nasz bohater Pan Kukułka, tak jak i publiczność oglądająca ten spektakl ma ciężki jak kamień orzech do zgryzienia, bo ni jak nie rozumie i nie wie jak ma ten śniony na jawie (tzn. w teatrze rzecz jasna) sen zinterpretować, ... Racjonalnie jedno wydaje się pewne i czytelne, że to nie jakas tam sieć "Fiu-Fiu" wygrywa, więc nie żaden papier, ani nie raków nożyce, bo przecież w starciu z nożyc szablami to kamień wygrywa - tak właśnie ten KAMIEŃ!. Dlaczego? Ano dlatego, że jest nierozłupywalny, cudowny jak diament i twardy jak orzech nie do zgryzienia.*/
 

    ≋🎶🎵🎶🎵🎶🎵🎶≋
  ≋🎵🎶🎵🎶🎵🎶≋
≋🎶🎵🎶🎵🎶≋

   ≋🎶🎵🎶🎵🎶🎵🎶≋
  ≋🎵🎶🎵🎶🎵🎶≋
≋🎶🎵🎶🎵🎶≋

   ≋🎶🎵🎶🎵🎶🎵🎶≋
  ≋🎵🎶🎵🎶🎵🎶≋
≋🎶🎵🎶🎵🎶≋

/* W międzyczasie nadchodzi wieczór, Pan Kukułka kończy kąpiele i wraca do swojego gniazdka, bo na dworze zrobiło się już chłodniej i prawie całkiem ciemno. Po powrocie zamierza jeszcze sobie pograć dla przyjemności na swym elektrycznym instrumencie, ale najpierw musi odnaleźć po omacku owe gniazdko uziemione - gniazdko w gniazdku. Szukając go zaś, dla poprawienia humoru zaczyna śpiewać sobie piosnkę z towarzyszeniem nibyRadia - rekwizytu, a de facto to zza sceny na backstage usytuowanej band'y - przestrzeni kreacji przeznaczonej dla tej mniejszej częsci doangażowanej zespołów chóralnych i instrumentalnych występujących wspólnie zza kulis. P. Kukułka podgłaśniając radyjko sprawia, że na scenie par tanecznych przybywa - tancerki łączą się chętniej w pary z tancerzami uwalniając się ze swoich rybnych usztywniających przetykanych ośćmi kostiumów, raki oczywiście im w tym pomagają, a żaby jak to zwykle tylko się śmieją, bo robi się naprawdę gorąco, że nawet publiczność na widowni spontanicznie dołącza do tych tańców również i wszyscy bawią się super - wyśmienicie. A oto ten kuplecik, co w (ś)(ź)ć(f)wierkajacym radiu onym czarnym, co w kółko_ciąż leci jak szalony kabarecik: */
[[ PERSONA PRINCIPALIS ET OMNES🎤]]

  Kukułeczka kuka, ptaszek gniazdka szuka
Gniazdka w kontakcie
 Kontaktu w kontakcie
  kontaktu w Kontakcie
Gniazdka elektrycznego do sprzętu swego muzycznego
No bo, hmm, ... , bo w gniazdku jest prąd!
   Bo w gniazdku ...
... A gdy tak sobie szuka tu, to gdzieś tam daleko, za siódma górą i siódmą rzeką, jak w siódmym obłoku na niebie, nie w Betonova "Betonu",
""Lecz tam w dzikim boru na dębie gruchają gołębie"" ;)
[[OMNES🎤]]
/*refren:*/
 Ram pam pam, ram pam pam
 TRrram pam pam, trrram pam pam
/* już słychać jak ktoś z rumorem acz i humorem zza kulis wchodzi */
Jajka podrzucasz nam!
Czy to Ty Kukułeczko?!
/* ..., bo jeszcze nie widać , a już słychać ją */
/*To pytanie do skierowane do "Pani Kukułki", która dołącza teraz do sceny finałowej, wchodząc jako kobieta przebrana za babę z targu z siatami - taką mocno przy kości i w zgrzebnej chuścinie - wypisz wymaluj - baba z jajami(!) - i to z jajami prawdziwymi z targowiska(!), w rozmiarze XXL, pomalowanymi na złoto ... i nimi żągluje, a publika z burzą gromkich oklasków szaleje piejąc z zachwytu i nijak nie mogąc już usiedzieć na miejscu w tych rozgrzanych emocjami fotelach - STANDING OVATIONS!!! - oczywiście wszystkie bilety wyprzedane do końca sezonu(!!!), jaja baby również(!!), które w całości jak jeden były mąż w skorupkach schodzą na pniu z_buka bez zwłoki(!), bo to już KONIEC.
I ciach - spada czerwona kurtyna! */
/*krótka pauza*/
[[ PERSONA PRINCIPALIS🎤]]
/*Podniesienie kurtyny*/
≋===[Recitative AfterWor(l)ds]===≋
/*Głosem docierającym jakby z zaświatów:*/
A tak serio, to na koniec tego 13-ego mnie jeszcze do kompletu zdarzeń ta dziwna osa 🐝, jak mały dron u!@#$%^
Łał(!!!), taki "Stinguś" "stinguniu malutki
Na szczęście tylko w to dłuższe – ramię 😉
Się posmarowało i po tygodniu boleć przestało.
🙂

[[ NARRATOR 🎤]]
POST SCRIPTUM: Myślę, że każdy człowiek ma prawo decydować jakim stylem chce pływać –
czy żabką, kraulem, czy na pieska lub delfinem, czy na plecach,
z bojką lub bez niej.
Jednak zdecydowanie pływanie z bojką lub dla Ciebie z boyem
w towarzystwie będzie dużo bezpieczniejsze niż pływanie bez,
teoretycznie przynajmniej. 😉

[[ PERSONA PRINCIPALIS 🎤]]
To co, jaką bojkę Ty wybierasz?
Ja wybrałem ..........
▁▂▄▅▆▇ [I tu jest miejsce na Twoją REKLAMĘ!] ▇▆▅▄▂▁
[Tu miejsce na Twoją REKLAMĘ / grafikę]
/*Obsada i role:
NARRATOR — (głos)
PERSONA PRINCIPALIS — "On" artpseudonim "Dziki Bez" alias "Pan Kukułka" alias "Bonobo"
FEMINA — "M" wyimaginowana
VERA MULER - "Pani Kukułka" jako ta prawdziwa kobieta
CHORUS RANARUM - "Chór Żab" - ch. mieszany, wraz z solistą z chóru "Panem Żabsonem", którym może być Pan Janek bez skrzeku i kijanek"
PRIMUS CHORUS — głosy zbiorowe
CHORUS SECUNDUS — echa
MAGISTRI SECUNDI CONSILII  - "Guards Duo"
"SUMO" CHORUS EXPERIMENTALIS - "Amatorski Eksperymentalny Chór Zapaśników Sumo"
CHORUS "TUTTI FRUTTI"
CHORUS MULERUM ET PUEORUM - "Chór Kobiet i Dzieci"
PARACHORUS "FRUCTUS ET LEGUMINA"
ORCHESTRA
SALTATORES BALETTICI - tancerze
... */
≋≋≋ Dziękuję Ci za wspólne poetyckie pływanie po Zakrzówku. 
Jeśli tekst Cię poruszył — udostępnij go dalej w formie linku. Niech płynie!≋≋≋ 🙂

Jeśli przeczytałeś mój tekst uważnie do końca, to zrobisz mi wielką przyjemność dodatkowo publikując pod nim swój przemyślany konstruktywny komentarz jako podziękowanie dla mnie.

Możesz też postawić mi kawę wirtualną - wesprzeć mnie darowizną - fundując mi taką kawę lub nawet kilka poprzez jeden z serwisów ułatwiajacych wspieranie artystów - twórców i autorów, takich jak ja, którzy udostępniają ogółowi swoje dzieła za darmo w sieci. Zachęcisz mnie w ten sposób motywująco do tworzenia kolejnych ciekawych treści literackich i multimedialnych publikowanych na tym blogu oraz moich innych kanałach społecznościowych. Z góry Ci za to dziękuję i pozdrawiam serdecznie.


👤 Author: Arcadioo_Violin / Arc_ARTπ‑coder 🕒 Last update: 2026‑01‑21 ✍️ © 2026 Arcadioo_Violin / Arc_ARTπ‑coder. All rights reserved.

📄 License: none (= no permission granted). 🚫 No part of this work may be reproduced, distributed, or transmitted in any form or by any means without prior written permission from the author.

© 2026 Arcadioo_Violin / Arc_ARTπ-coder. All rights reserved. No part of this work may be reproduced, distributed, or transmitted in any form or by any means without prior written permission.
no-license — © 2026 Arc_ARTπ-coder. All rights reserved. No part of this work may be reproduced, distributed, or transmitted in any form or by any means without prior written permission.

👤 Autor: Arcadioo_Violin / Arc_ARTπ‑coder 🕒Ostatnia aktualizacja: 2026‑01‑21 ✍️ © 2026 Arcadioo_Violin / Arc_ARTπ‑coder. Wszelkie prawa zastrzeżone.

📄 Licencja: brak (= brak zgody na jakiekolwiek użycie). 🚫 Żadna część tego utworu nie może być kopiowana, rozpowszechniana ani transmitowana w jakiejkolwiek formie i jakimikolwiek środkami bez uprzedniej pisemnej zgody autora.

Komentarze

Dzięki prowadzeniu sklepu www.brainshop.pl, do którego odwiedzenia wszystkich Twoich czytelników zapraszam, rozumiem jak bardzo trudnym zadaniem było dla Ciebie napisanie aż tak długiego autorskiego tekstu, poruszającego wielowątkowo tak mocno złożone tematy , jak je przedstawiłeś tu w swym literackim dziele Arcadioo. Dzięki wielkie za to :) Jestem z siebie b. dumny, bo mimo, że ogólnie wszyscy jesteśmy mocno rozleniwieni w tej całej naszej kulturze obrazkowej byłem w stanie przeczytać ten tekst Twój tekst ze względnym zrozumieniem mimo swego umiarkowanego stopnia niepełnosprawności wynikającej z ogólnego przemęczenia i przebodźcowania. Pozdrawiam serdecznie :)
Terra Insula pisze…
Z uśmiechiem wspominam występ Arka na Festiwalu im. Mikołaja Kopernika.