SOUND OF NATURE with URBAN NOICES BACKGROUND - RAW AUDIOVIDEO STUFF

🦢 🦆 SOUND OF NATURE and URBAN NOICE (RAW! audiovideo)
playlist link: https://youtube.com/playlist?list=PLGiuUiUGjfw1fhOas30e0KiVuHmVZyV4o&si=M9G2U9HnamZt8ipg

#CYCERON_PARADOKS Olaboga, toż to projekt П_Layoutu na bloga!

"#CYCERON_PARADOKS"
Olaboga, toż to projekt П_Layoutu na bloga!

// π_Layout – to prototyp art_wystawy multimedialnej pt. "#CYCERON_PARADOKS" ("Cicero_Paradox").

Docelowo zawierać będzie formatowanie składowych zmiennych: π_H1, π_H2, π_H3, π_H4, π_P, π_DIV, π_TABLE, π_IMG oraz π_TEKST-ZASTĘPCZY

Niniejsze kilka przykładów demonstruje frontendowe ich użycie w formach zliteraturalizowanych jako tzw. "treści zamiennych" - "bzdurnych wypełniaczy" poprzez wygenerowane meta: π_TREŚCI_ZAMIENNE i/lub π_WYPEŁNIACZE.

Przykłady te mają unaocznić Wam mój autorsko-literacki zamysł kompozycyjny stworzenia dziwacznej przestrzeni teatralnego absurdu z intencyjnym wyrażeniem go w formie celowo użytych tu nonsensów - jako ten dosyć istotny dla mnie subelement meta π_HUMORYSTYCZNY_NONSENS - efektywnie użyteczny odganiacz smutków.

Autor: Arc_ARTπ‑coder


To jest tekst zastępczy. / It is dummy text. / Textus fictus est. / …

Grecki: Αυτό είναι κείμενο αντικατάστασης.

Włoski: Questo è un testo segnaposto.

Słowacki: Toto je zástupný text.

Czeski: Toto je zástupný text.

Ukraiński: Це замінний текст.

Rosyjski: Это текст-заполнитель.

Rumuński: Acesta este un text de probă.

Chorwacki: Ovo je zamjenski tekst.

Hiszpański: Este es un texto de relleno.

Norweski: Dette er en plassholdertekst.

Węgierski: Ez egy helykitöltő szöveg.

............ : ... .

"To nie jest Cyceron" / "This Is Not Cicero" / "Hoc non est Cicero" / …

Popiersie kobiece w stylu antycznym – This Is Not Cicero
"THIS IS NOT CICERO"

Popiersie Marka Tulliusza Cycerona w stylu antycznym
"MARCVS TVLLIVS CICERO"

Grecki: Αυτό δεν είναι ο Κικέρων.

Włoski: Questo non è Cicerone.

Słowacki: Toto nie je Cicero.

Czeski: Toto není Cicero.

Ukraiński: Це не Цицерон.

Rosyjski: Это не Цицерон.

Rumuński: Acesta nu este Cicero.

Chorwacki: Ovo nije Ciceron.

Hiszpański: Este no es Cicerón.

Norweski: Dette er ikke Cicero.

Węgierski: Ez nem Cicero.

............ : ... .


PYTANIA I ODPOWIEDZI:

Question 1.: CZEMU "CYCERON" I DLACZEGO WYRAŻONY Z UŻYCIEM STANDARDOWEGO TEKSTU ZAMIENNEGO w jęz. łacińskim: Lorem ipsum dolor sit amet... oraz w dalszej części w postaci jego humorystyczno-nonsensownych zamienników - literackich wypełniaczy opatrzonych obrazkami?

Q 2.: W JAKIM KONTEKŚCIE I DO CZEGO SŁUŻĄ ORAZ JAK POWSTAŁY WIDOCZE TU POPIERSIA PRZEDSTAWIONE W DWÓCH FORMACH - ZARÓWNO W WERSJI MĘSKIEJ JAK I ŻEŃSKIEJ?

Q 3.: ...............


Answer 1.:     Lorem ipsum dolor amet... to łaciński - fikcyjny tekst zastępczy (placeholder) używany w projektowaniu układu graficznego i layoutu stron internetowych. Wywodzi się ze szlachetnego źródła - stoickiego dzieła filozoficznego Cycerona powstałego już ponad 2000 lat temu, a dokladniej z De finibus bonorum et malorum (Najwyższe dobro i najwyższe zło) napisanego w 45 roku p.n.e. Słowa Lorem ipsum dolor amet zostały wzięte z jednego z dialogów zawartych w tym dziele, są zatem fragmentami najbardziej znanego bezsensownego tekstu na świecie, gdzie ostateczny jego tekst został zmodyfikowany tak, by był niezrozumiałym bełkotem opornym do przetłumaczenia. Możecie więc to również sami sprawdzić wklejając na próbę jego dłuższy fragment w Google Translator - że rezultat będzie bezowocny, ponieważ Google wie, że jest to bełkot służący do demonstracji układu tekstu i typografii czcionki w fazach projektowania, więc nie podejmuje sie jego tłumaczenia. Tradycyjna, dosłowna interpretacja (z błędami w oryginale pochodzącymi od samego autora ) jest bezsensowna, ale zbliżona do treści : "Ból sam w sobie jest ważny, główny cel, sedno, ale ja tak oddaję się ciężkiej pracy, aby ...".
       Oto zaś próba dosłownego tłumaczenia (gdzie część fraz jest zniekształcona - z brakującymi wyrazami błędnie zapisana w źródłowym "Lorem ipsum"): Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed eiusmod tempor incidunt ut labore et dolore magna aliqua. Dosłownie: Ból sam w sobie jest ważny, główny cel, ale tak (ja) oddaję się czasowi, aby praca i ból (przyniosły) wielką jakąś (korzyść). Podsumowując zatem: Lorem ipsum nie ma na celu bycia przetłumaczonym i interpretowanym, a jedynie imitowania struktury języka łacińskiego w makietach graficznych,zaś pomysł mój polegający na zastąpieniu tego bełkotu moią własną inwencją twórczą, by nie było nudno, a może za to trochę bardziej kreatywnie i wesoło, możliwie śmiesznie i absurdalnie wieloznacznie - trochę tak bardziej jak w poezji i prozie jest czasem, tudzież w różnych wypowiedziach i programach show tv i radia, które z takim nieraz niedowierzaniem, zdziwieniem lub uwielbieniem jak komedie nieraz oglądamy i słuchamy jakiegoś ukrytego może sensu(?) się w tym doszukując.


A 2.:     Popiersia oba - "fałszywego i prawdziwego Cycerona" wygenerowałem z pomocą sztucznej inteligencji AI wpisując odpowiednie przygotowane przez siebie autorski prompty - komendy i dyspozycje chatu, tak jakbym jako postacie sceniczne je widział w swojej sztuce teatralnej scenicznej pt. "Ciceron Paradox", gdzie para zwaśnionych osób, jak "niezbyt udanego małżeństwo" nieustannie kłuci się ze sobą, w starciu w słownej potyczce, ciosach obopólnych nabijając sobie punktów przewagi z pomocą absurdalnej ekwilibrystyki słownej i rozbudowanych figur retorycznych na punkty i gdyby nie to, że są już tylko popiersimi, to równie dobrze, akcja taka mogłaby rozgrywać się na ringu bokserskim albo w cyrku. Nie było to takie całkiem proste, ale po wielu nieudanych próbach w końcu udało mi się dobrać im odpowiednie kształty do tego teatru absurdu. Posiadam już kilka nawet różnych innych kobiecych wersji Cycerona, ale ja wybrałem tą, która najbardziej mi pasowała kontrastowo do popiersia "Prawdziwego Cycerona" , ... możliwe, że slideshow z grafikami mógłbym tu dodać również, ale od razu uprzedzę tu swą odpowiedzią ewentualne kolejne pytanie, gdyby zostało zadane: Nie mam wersji żeńskiej Cycerona z większym biustem! Ta "Cyceronica" jest jak dla mnie w zupełności ok :))

A 3.:....





***WARNING!***: (π_txt_language_PL) Niniejszym poniżej (u)widzicie tu mój aktualny **π_poligon** doświadczalny kreatywnych działań twórczych (- in π_live_output_mode!):

1. π_Popiersie    π_Opis jako przykładowy "wypełniacz dowcipny"

Wypełniacz dowcipno-inwektywny (żeński):


"To coś, co pomnikową personą ma czelność zwać się, stojące vis-à-vis mnie to bydle(!) - chłodne i nierozumne pod maską wyrzeźbionej fasady przyzwoitości chowające się! Zaświadczam wam, że tak właśnie jest, - że żaden z niego „Prawdziwy Cyceron”(!!)  w szlachetnym marmurze wykuty - toż to kut pospolity - zwykły tani gips(!!!) - zapewniam, bo znam go już długo. Poznałam go zanim jeszcze podobnie jak ja stał się eksponatem - zanim jeszcze w wyniku czarów transfiguratywno-metamorfomagicznych oboje wypadliśmy ze "Strefy_Czystej_Transmutacji" i trafiliśmy tu jak na zesłanie do tego "Muzeum Uczuć", gdzie on stał się stoickim ekspertem od swojej filozofii, która mnie tak wnerwia. To własnie ten typ, który mi pół życia zabrał i nadal to robi na co dzień przebywając w stanie swej całkowitej nieważkości, nieuważności i odrealnienia, jaja sobie robiąc - jakby permanentnego chodzącego upojenia, chociaż nigdzie stąd nie wychodzi, bo de facto nóg nie ma przecież! A jednak mimo to - mimo wyraźnego braku ich, jak i rąk również oraz nie dającego się już ukryć leciwego stanu - zwapnienia swej coraz bardziej kruszącej się figury, stojącej krzywo na uginającym sie chwiejnym cokole, wielu nadal robi sobie z nim zdjęcia, częściej nawet niż ze mną(!) - co u licha znaczy, że mimo swych postępujących wyraźnych obiawów starczej niewydolności to coś wciąż jeszcze posiada swój urok nieodparty i uwodzicielską moc przyciągania uwagi, więc musicie na niego uważać bardziej,... ,bo  to artysta(!) z domieszkami anhydrytu, kalcytu i minerałów ilastych, który oprócz aktorskich zdolności do pozowania w roli Cycerona Prawdziwego - jako stabilnego i zrównoważonego emocjonalnie stoika nawet na stolik sie nie nadaje - no chyba, że takiego z powyłamywanymi nogami. Ongiś uwiodł mnie drań ten skaliście postawionym tembrem głosu, jako facet i tę cechę jeszcze jedną posiada niezwykłą - mimo swego gipsowego wysuszenia magiczną zdolność do intensywnego nawilżenia i łatwego obślinienia jak pies wszystkiego co mu w oko wpadnie i co mu się po drodze niejako nawinie przechodząc nieostrożnie nazbyt blisko miejsca przy którm pozornie tylko niewzruszenie z kamiennie zastykłą twarzą jak nieruchomy głaz na słupie - na tym chwiejnie uginającym się cokole stoi nasłuchując, a co dopiero podczas fotograficznej sesji się ujawnia lub i w innych okolicznościach przyrody niepowtarzalnej się rozkręca, a odśrubowany aż nazbyt niezrównoważenie ruchliwym się staje, bo nie raz już wyprowadzony z równowagi spadł z tego postumentu i prawie się rozbił(!) - byłam tego światkiem, czasem poniekąd również i przyczyną.  Sama wiem to już z autopsji, więc i was przestrzec muszę, co to za gagatek jeden, bom zwiedziona byłam z nim niejeden raz już  w kontakcie bliskim - zbyt bliskim(!), ..., bo mi takich różnych rzeczy naopowiadał, tak mi się reklamował ... i omamił swym ważeniem ten kut wykuty, że dzięki swym twardym jak skała... atutom „wspaniałej zawartości” dodatkowych wypełniaczy jamistych wgłębień swojego prężącego się jak żyła dumnie sztywnego cokołu, szykownej podstawy i plastyfikatorów własnego wizerunku twarzy i jego popiersia - puli swej siarczanowo-wapiennej gipsowej zaprawy: wyselekcjonowanych sacharydzów™, łamanych fono-gamma-tryptonów™, odżywczych vita-bitumin™ i standaryzowanych brumbrumburkumin™ oraz z nagła  niespodziewanie i przenikliwie wydobywanych z trzaskiem na głos z zagipsowanych w cokole swej podstawy trzewi wraz z piaskiem kwarcowym rykliwych interwałów ukośnych, wciąż trzyma formę i  na odległość nawet - telepatycznie „wspomaga regenerację dziury, łagodząc udrożnienia powstałe w procesie produkcji zaczerwienienia” - tak mi on sam kiedyś to powiedział i ja głupia mu w to uwierzyłam(!). Organoleptycznie na chłodno walory jego oceniając i jego owiany ułańską fantazją w kroku tanecznym talent stwierdzam, że z dawna ongiś za młodu owszem jeszcze legendą przekazywaną z niedowierzaniem ustnie mógł był szeptem, niby słodko lukrowaną tajemnicą ten obrzędowo kultywowany rdzewiejący mit obecny, bo patrząc na jego opłakany stan dzisiejszy i w obecnym uginającym się niereformowalnym kształcie teraz..., to już prawie kompletna ruina nie do odrestaurowania. Teraz to w zasadzie już tylko może być z jęzorem w gębie mocny, ze swym bezskładnym i bezkresnym arsenałem słów użytych wobec mnie - niby żartobliwie w celach mej rekultywacji, którymi potrafi jedynie przyspieszyć procesy mej uczuciowej entropii połączonej z depresyjną fermentacją w nadgniłej już i tak mocno zatęchłej czasoprzestrzeni spędzonej wspólnie z nim, wynikiem nieocenzurowanej wymiany wzajemnej niewybrednej jakości komplementów obosiecznych powstałych w interakcji, wywołując tym samym wszechogólnie widoczny i odczuwalny coraz bardziej klimat globalnego ochłodzenia i uwalniający do atmosfery przestrzeni swą zajadłą intencją potyczki słownej ze mną kolejne całkowicie zbędne tony bezsensownych frazeologizmów, niczym stary zabytkowy bezużyteczny parowóz, jako chociażby te w olbrzymiej ilości uwodornione i wyjątkowo zgryźliwe uwagi wobec mnie - np. żem jest "szpachlowaną Fałszywą Cyceronicą z krostami - pozbawioną ..."!, Kim żesz więc on więc jest(?), czyli to coś tak niesłychanie bezczelnie i wydzielające swe naturalistyczno brzmiące lotne eteryczno-gazowo-falowe fluxoprykpruksydanty™ - rozwlekłe frazy odstręczające, do których lokomotywy nie czuję już pociągu, które działają podobnie odpychająco jak te jego ciemne wory pod oczami, nastroszone brwi i niewygładzone kremami zmarszczki mimiczne, awersyjnie broniące mnie przed nim samym, jak i osobliwie uwodnionymi w sztos - jego  „wodnymi rolnikami” - zapewne niedoszłymi plantatorami ryżu, hi, hi, którzy swym zdolnym podsufitowym samozaoraniem dają przykład mej wolno zamulającej się chmurze mgielnej jakościowo i tę wartość dosyć wątpliwą, jeśli nie wręcz przeciwnie - nadludzką zdolność do samoistnego uwikłania się jak w sieć pajęczyny w zakrzaczonych zakamarkach istnienia - mej pogubionej w zagłębieniach wewnętrznego wglądu duszy samotnego skupienia - w odejściu od zmysłów, tudzież z cokołu w wysokich warstwach rury, a pośrednio zaś przez nią - przez jej uchylone wrota niedomknięte dając mu na planie astralnym, jak na patelni wynikiem podgrzania okazję i możliwość do dalszego bezcielesnego... wnikania jego... czarnej antymaterii w najwyższe warstwy mej jonosfery - jak w komin we mnie, wraz z intensywnym zapachem jego ambiwalentnego miksu - mieszanki ekscytujących perfum i woni jego męskiej naturalnej - przedostawania się jej kanałem eterycznym w dreszczu emocji i spazmów przenikającym ciało me fizycznie zagipsowane i subtelne również. Także poprzez charakterystyczne zaciemnienia wykonane długopisem i zabawy łaskotliwym piórem jego oraz Jej namoknienie odczuwalne wynikiem rozlewanego umyślnie przez niego atramentu bezpośrednio na papier z kałamarza lub co gorsza jeszcze: wynikiem nagłego, niekontrolowanego i nieopanowanego reaktywno-promieniującego wycieku fantazji jego w wersji cyfrowo-elektronicznej, stanowiących pisarsko przecież nic innego jak przebiegłą formę... wytrychu, którym po raz enty włamuje się do mnie nocą od środka ukrytą boczną furtką. Obchodząc sprytnie w ten sposób w trzech spustach system mych potrójnych zabezpieczeń zewnętrznych i krzyżowanych blokad niejako zachodzi mnie od tyłu z nienacka bezpardonowo i bezlitośnie łamiąc jak brutalna bestia w pół w stanie dekoncentracyjnego pogrążenia, tudzież kontemplacyjnej medytacji i w mym siadzie po turecku z fantomowymi - niewidocznymi nogami po zarzuceniu tych nóg za głowę i w skręceniu popiersia mego jogicznym i w chwili kiedy najmniej się go spodziewam, czasem nawet niepostrzeżenie na tzw. trupa - pozycji relaksu podczas krótkiej drzemki i oczywiście jak zwykle wiecznie z tą samą melodią - swym motywem przewodnim wykonanym w kluczach basowo-barytonowo-tenorowych i w rytmie: parzystym, nieparzystym, nieparzysto-parzystym, parzysto-nieparzystym, parzystym,... - stukając tak w kóło, zamiast... tak bardziej po ludzku podejść do mnie -z kluczem francuskim, delikatniej z dyszkantu mini-kielnią i falsetu mini-pędzelkiem, czy koloratury szpachelką do renowacji zabytków np. ... , bo ja jestem zabytkowa, ale nieee, to nie w jego stylu -on robi to jak zwykle po swojemu  o nic nie pytając ... i chociaż nie dochodzi, bo realnie rzecz biorąc wydaje się być całkowicie zrozumiłe i całkiem z grubsza niewinne co robi - tak na chłopski rozum jego i mój na pierwszy rzutu wgląd oka mego gipsowego przynajmniej, bo normalne, że z takim poważnym zwapnieniem mordy do niczego przy tym nie dochodzi i nie dojdzie raczej już w tym wieku - ani u mnie ani u niego a jednak w jakimś tam sensie i wymiarze innym - chyba tym eterycznym właśnie dochodzi i to bardzo, sądząc po moich nabrzmiałych wypiekach i jego gipsowym cieście, które jakby trochę większe zdaje się, jeśli nie bardziej nawet, bo sama nie wiem jak to jest i jak on to robi, że i ja też chcąc nie chcąc niechcący niedochodząc dochodzę poniekąd również, a nawet jestem przekonana,... - znaczy wnioskuję logicznie, że nie prosząc się o to zbytnio trafiłam na wyjątkowo upartego jak byk barana udanego - bez dwóch zdań logicznie nieudanego(!). I bez owijania w bawełnę i w mą naturalną moherowo-wełnianą przędzę, powiem o nim nawet dosadniej - więcej jeszcze tak na odchodnem, w perspektywie dojazdu do szpulki, bo już skończyły mi się wątłe nici cierpliwości na tego antymona - cynicznego siewcy mej słownej biegunki i energetycznie-emocjonalnych huśtawek oraz żołądkowo-jelitowej dyspepsji połączonej z bezsennością.: Toż to coś samo w sobie to już naprawdę nie jest śmieszne, nawet bez powszedniego w jego wykonaniu PierrrrDeLeeCardin™-gu liczonego w pierdyliardach złamanych tynfów i niespełnionych obietnic,... i wszystkich tych jego tzw. „arcydzieł - huku preludiów i fug lżejszego i cięższego kalibru”, z ich nikomu niepotrzebnym długaśnie wariacyjnym rozwinięciem i zawinięciem razem z nim samym w gazetę. Cała ta jego twórczość oceniana przeze mnie jest dosyć niepochlebnie, za nadającą się do kosza, bo działa zdecydowanie przeciwlotniczo i przeciwpiechotnie(!) zasadniczo - uważam tak i nie jest to wyłącznie moje zdanie, bo nie tylko na  mnie zniechęcająco i dekonstruktywnie - skutecznie demobilizująco również na wszelkie inne możliwe przychylne mi jeszcze formy życia, nie licząc mchu i porostów, a już szczególnie źle działa na te opancerzone w blachę i wytapicerowane skórą od środka wersje mobilnego życia i karawaningu na których tak bardzo mi zależy - ze swym nowoczesnym przystosowanem do życia i... i do ruchu -... w ruchu ze słodkim i miłym dla ucha mego gruchu-gruchu gołebim gruchaniem w nowo powstałej Strefie Przewietrzonego Transportu Czystych Uczuć, wraz z nieodzownym załadunkiem do nich - kwiatów, wszelakich słodkości i upominków - wyśnionych upominkowych prezentów dla mnie i w to auto zapakowanych podarunków, których kobieta taka - szczególnie taka jak ja - z gipsu utwardzonego tak mocno bardzo tego przecież potrzebuje i pragnie - bardziej nawet niż łysa kania dżdżu podarowanego jej przez przejeżdżającego  kałużami obok niej miłego rowerzystę. Dlatego właśnie obwiniam jego - starego grzyba tego, że w ofercie nic już dla mnie nie ma, nawet hulajnogi do przewożenia eksponatów ani żadnego innego elektronicznego mobilnego nawet gadżetu małego do cichej teleportacji, choćby takiego najmniejszego - niczego co mogłoby mnie jeszcze zainteresować i zadowolić - zabawić chwilę, a  sama jego obecność w pobliżu drażni mnie skutecznie i odstrasza mi mych potencjalnych amorozów, przez co czuję, że to cenne życie mi umyka, żem nieszczęśliwa jest niezaznawszy zadowolenia i przyjemności płynącego z kontaktów z obcymi, w spodkach źrenic mych piaszczystych łez zastygłych od gipsu, którymi wypatruję ich przez okno.
Nadaremno, bo ci zamiast za piątaka sunąć w stronę mej wytapetowanej komnaty, by wejrzeć w moje cudnie wypacykowane lico 

Zamiast tego teraz suną twardo obwodnicą!

Racją jest i owszem - że w komnacie tej i on z popiersiem swym się znajduje,

Ale to szczegół zupełnie nieistotny, który jak drut-szarpidrut zupełnie mi tu nie pasuje.

Powiadam więc: nie szkodzi, że zazdrosny troszku.

Dzisiaj jest gipsowy jutro będzie w proszku.

Zatem śmiały orle lub inny sokole: skoro wasz konkurent przymocowan sztywno.

Dokręcon śrubami stoi w odległości, macie zatem do mnie wachlarz sposobności.

Stojąc na cokole niechaj wita gości albo dla zbawienia robi za jelenia!

Że jako element już nieistotny tutaj się znajduje, przybywajcie żołdacy i inne tęgie zbóje!

Bom z popiersiem gołym samopas milcząco, robi mi się całkiem tutaj już gorąco!

Gdy on, w swym dystansie srogim na przeciwko, stoi myśląc brzydko, nazywając...,

Mimo, że podobne mamy obyczaje i mnie nie wiedzie się i jemu nie baje.

My w przeciwnym kącie - w przeciwległym krańcu,

Jak kocica, on pies wściekły z głową w swym kagańcu...

Więc gdy ukradkiem widzę jak spogląda na mnie i z złośliwie ironicznym uśmieszkiem się nabija puchnie mi szyja!
...

Szczególnie gdy zapowiada się już noc emocji niespodzianek pełna i gdy po zamknięciu muzeum jak we śnie schodzę z cokołu wreszcie pod nieobecność zwiedzających by z mą kobiecą intuicją wspartą wyobraźnią plastyczną dać upust swej fantazji z pomocą fantomowych rąk, bo chociaż jako popiersie przecież ich nie posiadam, to w mym śnie możliwe jest przecież wszystko - również fantomowe ręce i to by użyć swych wdzięków - podkreślając zakrzywioną piorunującą kredką kształt brwi rzeźbić, których jako posąg również nie posiadam tak jak i rąk oraz dodać sobie kolorów życia pudrem, robiąc oko z łagodnym cieniem do powiek i mrugając do wiszących na ścianach ożywionych portretów władców i wielmoży, a nawet i świętych mamić kuszącym mej szminki szkarłatem, który gipsowe wargi zmysłowe me okrywa, wyciągając w stronę wspomnianych tu panów me fantomowe ręce, których mi brakuje ze szponiastymi palców w drapieżnie kolory pomalowanymi tipsami - które zakładam na siebie dopiero po północy, kiedy mam tę pewność, że kustosz z portierem śpią,... i wszyscy inni też posneli, a muzeum moje jest już zamknięte - wtedy i ja Cyceronica jak zjawa im się nie raz przyśnię. Czekam też wtedy odwiedzin bajkowego księcia, a moje strefy e. teoretycznie przynajmniej otwierają się na oscież szeroko tak, jak czysta i niepokalanie nietknięta jest biel mego wewnetrznego gipsu - nie licząc myszy, która próbowała mnie skubnąć z braku innego tu pożywienia i/lub w głębszych warstwach szukając schronienia. Niestety nikt się znowu nie pojawia, nawet ta mysz biedna się znowu nie pojawi w krainie mych fantazji wartych przecież zachodu i inwestycji zwrotnych, i jest mi trochę smutno, przyznaję, ... i nie na rękę - tę której jako popiersiu mi brakuje, że nawet w zjawiskową "Noc Muzeów" te wszystkie wymarzone eleganckie jegomoście i ich wykwintnie przebrane odświętnie królewskie orszaki, polne zastępy piesze oraz zmotoryzowane karawany uciekają mi - tak za dnia jak i w nocy tej aury magicznej, elektromagnetycznie wiedzione niepokojącym przeczuciem omijają mnie, jak i to moje skromne gipsowe popiersie - falsyfikat z biustem wystawionym na widok w publiczny - dla tych nielicznych jeszcze zwiedzających osób co zbłądziwszy niejako tylko przypadkiem odwiedzają mnie jeszcze w tym archeologicznym muzeum za dnia - ponieważ większość po ostatnich wybrykach jego tj. tego rzekomo "Prawdziwego Cycerona" - popiersia znaczy, o którym było głośno nawet na ulicy, znaczy z ostrożności omija mnie już teraz trybem eko, czyli szerokim łukiem obwodnicy! Dlatego, co widać ogólnie jestem taka zafrasowana i szczególnie bardzo tym faktem zmartwiona. Przez niego! Przez niego to!! Przez niego to wszystko!!! Ach, bo taki już z nim mam perspektyw życia dalszego widok stabilny i pewny, jak z wyjściem w odwilż na środek zamarzniętego jeziora z stąpaniem po cienkiej wód zamarznietej tafli, jak z wyżłem na łyżwach, czyli z nim w roli psa, bo taki psa tego urok niestety, że już inne i młodsze ode mnie na niego gapią się kobiety, na dodatek w chłodne dni i w bezksiężycowej nocy nów typ ów ten podły i nieszczery w zimową noc na oścież otwiera okna i przykręca kaloryfery, jakby zawory chwytając mocno się grzejnika tego, jakby chciał samego "świętego" Mikołaja pochwycić za... brodę i zachęcić go tym zimnem do powrotu na saniach w reniferowym zaprzęgu - do tej lodowej komnaty, gdzie kostnieją kaloryfery pod nieobecność kustosza i ja marznę z zimna,... sczytując przy otwartym oknie minusowe wskazania termometru, aby jeszcze bardziej i odczuwalnie w samotni mej doznać wzmagającego się zimową porą muzealnego wyziębienia - poczuć zlodowacenia rów w zimnych palców obięciach bez oprawionego w włóczkę termoforu - tak pięknie własnoręcznie kiedyś wydzierganego przeze mnie na drutach sweterka dla niego - z trąbką, z dzikiem, dzikim pieprzem czuć ten wzmożony chłód... I czasem tylko, gdy sobie nagrabi zbytnio i gdy mu w uczciwym rewanżu przypominając co złego mi uczynił przysolę ostrzej w twarz z bliska prosto lub w zupę przypraw z zemsty bezliku dodając, to tak sobie myśląc marzę jeszcze nierealnie o nas razem w "Muzealnym Objazdowym Cyrku": Jakby to było nad morzem, gdzie niegdyś po paprykarzu z puszki skonsumowanym związku w gaciach jego hulały niczym w gromkich porywach wiatry odbijając się jak młodołyse kule bilardowe od nieprzepuszczalnej powierzchni grubej warstwy wierzchniej ortalionu jego - w spodni i kaleson szukając daremnie jakiegoś wyjścia, zamiast w nogawkach znaleźć kanały swej ucieczki - własciwej drogi ujścia - co by się przecież przewietrzyć przydało znowu, bo niby dlaczego nie możem i dlaczego tam nad ten Bałtyk nie jedziem, by cennego jodu znów powdychać troszku(?), lub jakby to było z tym dzikim wieprzem nad Wieprzem(?) - czyli gdzieś bliżej ówdzie zrobić sobie tam czasorelaksu krótką przerwę od dostaw z elektrociepłowni i w obecnej porze i pełnym wigorze z zimową lodu szklanką, po której ślizgają się z językiem na wierzchu wspomniane wyżły tak pociesznie parując, że im się aż śmiesznie łapki plączą, hi, hihi, hihihi,... i tam pobyć choćby przez chwilę nawet wspólnie w ciszy bezszelestnej - z odcięciem go od szyb wyświetlaczy AI_cukierków zawijanych błyskawicznie w papierkach z celofanowej iluzji, w które w domu naszego Uczuć Muzeum swe ślepne gały wlepia, bo lepsze to przecież i zdrowsze dla  niego byłoby, niż dla mnie patrzeć wciąż na niego i fejs ten jego zastygły w skrzywionym ponurym skapcanieniu, który powszednio wyszedłszy z barłogu bywa z reguły tradycyjnie i jak zwykle ulokowany jest ciepło - w swym klatkowym wygód kojcu od kury przed tv i/lub innego wyposażonego w ekran ustrojstwa, przed którym przesiaduje  po gruntownym opaleniu jakby ugotowan był i jest i mógłby być już na cacy - znaczy na zawsze, gdyby nie ja i mój dydaktycznie przekonujący twardy wałek do ciasta, bo przypalon on jak przypał ten oderwać się od niego sam już nie może lub nie chce albo nie potrafi."

Wypełniacz dowcipno-inwektywny (męski):


"To pajęcze zmysłów sidło w siodle - źródło wiecznie intensywnego wysuszenia i katastrofalnie rozognionego niepokojącego wytrzeźwienia. Dzięki wątpliwej wspaniałości zawartości swych zawoalowanych anonsów pełnych figur retorycznych, podskórno-twarzowo-wygładzająco-puchniejących jadów kiełbasianych i dysocjacyjnych dyspuli: skwaśniałych smardzów, skisłych tryptonansów™, vita-bliktumin™ oraz przenikliwych interwałów zwrotnych, wypowiedzianych nigdy krótko i zwięźle, czyli nie wprost i bez dwóch zdań, a zawsze bezsensownie na odwrót i na okrętkę, które nie służą niczemu i nie pomagają nikomu, w tym także jej samej. Nie pomaga w regeneracji dziury i nie łagodzi rozdrażnienia powstałego w procesie produkcji zaczerwienienia. Jej tajemniczny skład współtworzą m.in. nadnaturalne waksydanty™, o których z takim przejęciem schodząc z drabiny opowiada wszystkim napotkanym na swej ścieżce rozwojowej osobom niższego szczebla ( - jeśli w ogóle coś takiego gdzieś wyżej istnieje lub cokolwiek to znaczy), broniąc się przed zagubionymi wraz ze swoimi kluczami do bram niebios stepującymi samopas po stepach szerokich pustynnymi rolnikami i  poszukiwaczami przygód, którzy zarazem dają tej szybko zamulalającej się chmurze jak nimfie błotnej okazję i zdolność - sposobność do przedwczesnego rozwikłania haftowanych frazesów z kwiecistym ich poplątaniem i bez uprzedniego rozumnego wniknięcia ze szczegółami i ze samoświadomością w wyższe warstwy jej quasiintelektualnego bytu - znaczy ukazując jestestwo tej zwykłej kury domowej, tym samym zamykając jej dostęp do metafizycznego rozwiązania spraw istotnych dotyczących kurnika i jego pilnych spraw bieżących, poprzez charakterystyczne próby zamiennego wytłumaczenia o co chodzi tzw. tekstami zamiennymi (z ang. dummy text) - by zamiast rozjaśnieniania żeńszinie tej zagadnień trzonem rzeczowej i skonkretyzowanej argumentacji - piórem gęsim chociażby, dokonują rytualnego aktumatycznego™ aktu zamazywania swym kogucim pazurem wylanych niedorzeczności i taplając się w namokniętych atramentem zmysłowościach, tudzież z pomocą w pełni niedomkniętych z premedytacją cudzysłowiach zdań perwersyjnie wielokrotnie złożonych, niemających żadnego sensownego uzasadnienia logicznego ani poczatku ani tym bardziej końca nawijają jej swój makaron na uszy z pomocą niewidzialnego widelca. Tym samym przez to jakby przechodząc przez jej zhakowane niezasklepienie podciemieniowe brutalnie dokonują trwałego spustoszenia w jej i tak już dość miękkim śródmózgowiu,... i to jeszcze przed planowanym ostatecznym jej doszczętnym oskubaniem, zanim w ogóle cokolwiek sensownego wyda z siebie w postaci zniesionych jaj lub czegokowiek innego im podobnego co się z nich wykluje, choćby przynajmniej w wersji gipsowej kwadratowej lub podłużnej lub innej - jako puzzla foremnie dopasowanego do  zastanej wielorako-złożonej i skomplikowanej rzeczywistości -czasoprzestrzeni dnia codziennego i chwili obecnej oraz tych czasów jak burza pospiesznie nadchodzących. Zasadniczo bowiem bez wyobraźni funkcjonując jako śródżeńska forma samobieżnego eksperymentalnego celu - ćwiczeniowego poligonu dla dział onych armat, staje się celem znacznie jeszcze łatwiejszym po rozprostowaniu swych śródczaszkowych zwojów wynikiem ich trwalego rozciągnięcia poprzez zbyt mocne splecenie warkocza lub jeszcze gorzej - po nazbyt silnym skręceniu jej delikatnych włosów w lewo lub nieumiejętnym ruchem prawoskrętnym wykonanym w owinięciach aluminiowych papirusów i papierosem podczas farbowania ich niewiadomego pochodzenia łatwopalnymi toksynami żrąco-utleniającymi w ramach przeprowadzonego zabiegu upiększania metodą trwałej ondulacji u zaprzyjaźnionego znajomego fryzjera, przymilnie upodabniającego się do wnuczka, który za to co z robił jej na głowie i w głowie ma teraz u mnie na pieńku. Obecnie jej nowa fryzura jako cel zachęcający działa zarówno dobrze tak jak na gołębie, tak samo i na inne działa, działając zdecydowanie antyprzeciwlotniczo, a nawet prostrukturalnie formatywnie - krzepliwie-budująco jak już coś chlapnie, to wtedy na działa te działa, mimo że w zasadzie nawet przeciwpiechotnie nie działa jak działać powinna. Działa zatem, ale na opak, tudzież jako cel problematyczny iście bombardująco szczególnie na mnie... a dodatkowo w cieplejsze dni spędzone w lesie w bliskim przywiązaniu do drzew jak Telimena_z_Telefonem™ studjująca na sobie telomerazę w przykładach obok znajdującego się tam mrowiska, gdzie niby niechcący wbija go tylko na chwile w jego sam środek z błahego powodu braku zasięgu i problemów z nawigacją i pod wpływem mrówek i innego dziadostwa, które juz nosi w sobie zaczyna  tworzyć wreszcie dzieła artystycznie niezwykłe i inspirujące, ... i nie wzmaga się u niej klima odczuwania smutków rowu w zimnych palcach - z trąbką, z dzikiem, dzikim pieprzem i tam, gdzie może jest już blisko wyobraźnią, bo nad samym morzem, ale gdzie znów nie może - to rzecz oczywista, bo znowu ma migrenę(!),... chociaż z wieprzem nad Wieprzem już owszem i jak najbardziej tak - tam jeszcze by mogła, że nawet zastosowane przyłożenie dubeltówki w kojcu na rury przy odpowiedniej jej długości, z obliczeniem średnicy i przy właściwie sprzyjającym zakrzywieniu trajektorii nigdy nie da aż tak bardzo spektakularnego efektu jak przy  dużym dystansie z przygruntownym i efektownym w fajerwerki odpaleniu światłowodem mej rakiety międzykontynentalnej z wystrzeleniem jej z przegubu złamanego w trzech miejscach, w które jak wiadomo tak jak w rękaw czarodzieja bez odpowiedniego przysposobienia i znajomości faz księżyca próbować wchodzić nigdy nie należy bez uprzedniego przyzwolenia, gdy pierwej on sam ugotowan być nie jest dostatecznie na tyle, by mogło być to smacznie, chociażby wizualnie,... bo jeśli nie jest,... to... a zaś gdy już gotów, to i potem odgrzan mógłby  być również/lub nawet zjedzony jak zmrożony kotlet bez choćby krzty mikrofali na zimno i z podaniem bez panierki na tacy wg starego przepisu jej matki, a wcześniej babki i prababki szepczących jej do ucha w cieniu jej własnego cienia."



<π_h2> π_/// - przykłady "magicznego" formatowanie π_elementów docelowych h1, h2, h3, h4, p, div<π_h1>To jest tekst zastępczy. / It is dummy text./ Textus fictus est. / ... π π_Dyspozycja ->: [Prompt] W tym miejscu wygeneruj treść - o 2 stopnie mniejszą czcionką dopisz translację powyższego czyli "To jest tekst zastępczy" w językach: greckim, włoskim, słowackim, czeskim, ukraińskim, rosyjskim, rumuńskim, chorwackim, hiszpańskim, norweskim, węgierskim, >



π π_PRZYKŁAD: [["Znajdź Cycerona!"]] - jako wciągająca jak magnes interaktywna gra (nie)logiczna Q._and_A., w której w zasadzie raczej nie można wygrać odpowiadając na zadane zasadnicze pytanie:
Czy to o jest Cyceron??????!!!!!!
π source="https://..." time="2026-01-20T20:19" type="quote" > Dyspozycja ->: [Prompt]: W tym miejscu wygeneruj realistycznie wyglądające popiersie "Cycerona" gdyby ów "Cyceron" był kobietą (żart) w stylu rzeźby antycznej proporcje szer. wys. jak w karcie do gry π



π π_Dyspozycja: [Prompt]: A teraz wygeneruj treść o 2 stopnie mniejszą czcionką dopisz translację dla powyższego obrazka, czyli "To nie jest Cyceron" w językach: greckim, włoskim, słowackim, czeskim, ukraińskim, rosyjskim, rumuńskim, chorwackim, hiszpańskim, norweskim, węgierskim, >π
π π_Dyspozycja: [Prompt]: Wygeneruj realistycznie wyglądające popiersie Cycerona w stylu rzeźby antycznej proporcje szer. wys. jak w karcie do gry π.
π_Dyspozycja: [Prompt] Dopisz translację powyższego czyli "To jest tekst zastępczy" w językach: greckim, włoskim, słowackim, czeskim, ukraińskim, rosyjskim, rumuńskim, chorwackim, hiszpańskim, norweskim, węgierskim, >π

SKRÓTOWA CZĘŚĆ PROJEKTOWO-DEMONSTRACYJNA - FORMATOWANIE NAGŁÓWKÓW I AKAPITÓW, OBRAZÓW ORAZ INNYCH PRZYDATNYCH ELEMENTÓW STRONY BLOGOWEJ W OPARCIU O ZMIENNE GENEROWANE DYNAMICZNIE:



**П_Nagłówek_Nadrzędny**: Lorem ipsum dolor sit amet...

**П_Nagłówek**: Lorem ipsum dolor sit amet...

**П_Podtytuł**: Lorem ipsum dolor sit amet...

**П_Nagłówek_podrzędny**: Lorem ipsum dolor sit amet...

**П_Zwykły_Akapit**: Lorem ipsum dolor sit amet...

**П_Czcionka_Normalna**: Lorem ipsum dolor sit amet...
≋≋≋ Dziękuję Ci za wspólne zgłębianie chmurnej przestrzeni mego literackiego π_Layoutu przedstawionego w formie autorsko-literackich bytów - rozwlekłych zamienników tekstowych - nonsensów, których sens zliteraturalizowanego zaistnienia nawet ja sam napisawszy je, w pewnym tylko stopniu, bo nie do końca jeszcze pojmuję.  :))
Jeśli ten tekst Cię poruszył — udostępnij go dalej w formie linku. Niech płynie!≋≋≋ 🙂



Jeśli przeczytałeś mój tekst uważnie do końca, to zrobisz mi wielką przyjemność dodatkowo publikując pod nim swój przemyślany konstruktywny komentarz jako podziękowanie dla mnie.

Możesz też postawić mi kawę wirtualną - wesprzeć mnie darowizną - fundując mi taką kawę lub nawet kilka poprzez jeden z serwisów wesprzesz mnie i zachęcisz w ten sposób motywująco do tworzenia kolejnych ciekawych treści literackich i multimedialnych publikowanych na tym blogu oraz moich innych kanałach społecznościowych. Z góry Ci za to dziękuję i pozdrawiam serdecznie.


👤 Author: Arcadioo_Violin / Arc_ARTπ‑coder 🕒 Last update: 2026‑01‑26 ✍️ © 2026 Arcadioo_Violin / Arc_ARTπ‑coder. All rights reserved.

📄 License: none (= no permission granted). 🚫 No part of this work may be reproduced, distributed, or transmitted in any form or by any means without prior written permission from the author.

© 2026 Arcadioo_Violin / Arc_ARTπ-coder. All rights reserved. No part of this work may be reproduced, distributed, or transmitted in any form or by any means without prior written permission.
no-license — © 2026 Arc_ARTπ-coder. All rights reserved. No part of this work may be reproduced, distributed, or transmitted in any form or by any means without prior written permission.


👤 Autor: Arcadioo_Violin / Arc_ARTπ‑coder 🕒Ostatnia aktualizacja: 2026‑01‑26 ✍️ © 2026 Arcadioo_Violin / Arc_ARTπ‑coder. Wszelkie prawa zastrzeżone.

📄 Licencja: brak (= brak zgody na jakiekolwiek użycie). 🚫 Żadna część tego utworu nie może być kopiowana, rozpowszechniana ani transmitowana w jakiejkolwiek formie i jakimikolwiek środkami bez uprzedniej pisemnej zgody autora.

Komentarze